Odc.13 Podstęp.

 

Baza Wojowników.

-Panie!Mam plan!-krzyknął Szwik.

-Jaki?Nie drzyj mi się.Łeb nie boli.

-Ehm.Wykorzystamy naszego duszka.Zakamufluje kilku naszych na Organizację.Właściwie większość.My zaatakujemy na ich siedzibę w Wenecji.Wtedy pan ,Gultard ,ja i inni wojownicy polecimy do USA i zabierzemy im Ark.-przedstawił plan Szwik.

-A co z innymi Legendarnymi tytanami?-zapytał Goltard.

-Użyjemy naszej sekretnej broni.-nadeszła szybka odpowiedź.

-Jesteś pewien?

-Tak.

-A co ze mną?-zapytał Profesor.

-Ty się oszczędzaj.Jeszcze tydzień.-zarządził Suez.

Dom Dantego.

-Drużyno!Nasze samoloty zauważyły ogromną grupę Organizacji ,która podąża w kierunku naszej siedziby .Nasze zadanie :chronić kryjówkę.Dołączą do nas Den i Harrison.-przedstawił informację Dante.

-Super!Nasze zadanie :olać tyłki Organizacji.-zażartował Lok.

-Ta.Tylko ,że jest ich 5 tysięcy.-powiedział Dante.

Dwie godziny później ,pod siedzibą fundacji ,Wenecja ,Włochy.

-Idą!-krzyknął Cherit.

-Rozwiąż problemy ,Vigilante!

-Chodź  się pobawić ,Calibanie!

-Pokaż swoją siłę ,Fanatomie!

-Przestrasz ich ,Nieumarły!

Walka rozpoczęła się.2500 Wojowników natarło na drużynę.Łowcy jednak łatwo pokonywali grupki Wojowników.

-Dante!Nie pasuje mi coś!Nie ma Waildera!-krzyknął Lok.

-Pewnie jak to on się przestraszył!-odpowiedział Dante.

Podczas gdy Wojownicy atakowali ,mniejsza grupka wypowiadała zaklęcie w języku Azteków.Wojownicy zostali pokonani.Mniejsza grupka wypowiedziała zaklęcie i natarła na drużynę.Moc miała sprawić ,by łowca stał się niepokonany na godzinę.Wojownicy natarli z ogromną siłą.Pokonali łatwo drużynę.Jeden z łowców podszedł do drużyny i wziął legendarne tytany.Potem wszyscy teleportowali się do USA ,gdzie ukradli Ark.

Godzinę później ,Wenecja ,Włochy

-Lok ,co się stało?-zapytał Dante budząc się.

-Pokonali nas.

-Masz tytany?

-Nie.Zabrali je!-krzyknął Lok.

-Zabierzmy drużynę do szpitala.Potem spytamy Metza ,czy mają Ark.

I tak się stało.Okazało się ,że Ark też jest w rękach Wojowników.

-Dante ,wiem ,że Zhalia nie jest w pełni sił ,ale ktoś musi wybrać się na przeszpiegi do Wojowników i dowiedzieć się ,co oni knują.-powiedział Metz.

-Tak ,ale Wojownicy to tylko mężczyźni.-odpowiedział Dante.

-Ehm… Jakaś różnica? Przecież wie ,jak się trzeba ubrać ,by wyglądać ,jak wojownik.-powiedział Metz.

-Hmm. W sumie nigdy nas nie zawiodła. No dobra ,wyślemy ją tam.-zgodził się.

-W takim razie powiedz to jej. A i jeszcze jedno wyślemy ją na max 2 tygodnie.-zakończył rozmowę dowódca Fundacji.

Samolot Fundacji ,przestrzeń powietrzna nad Grecją.

-Dobra, Zhalia gotowa. Przenikniesz do nich na max 2 tygodnie. Uważaj na siebie. Nie będziemy podlatywać nad morze, bo od naszych ostatnich wizyt są ostrożniejsi. Spuścimy cię z klifu.Lok i Paulo skoczą z linami. Ja będziesz z Cheritem powoli ją spuścimy. Za piętnaście minut będziemy nad klifem.-powiedział Dante.

-Przecież równie dobrze mogę ja skoczyć.-zaprotestowała Zhalia.

-Lekarz zakazał przez miesiąc pracy fizycznej ,wstrząsów ,itd. Zostało ci jeszcze dwa dni. Ja wolę trzymać się dat .-zatrzymał protest Dante.

-Dante! Jesteśmy!-krzyknął z kabiny Lok.

-Dobra. Lok! Mamy miejsce do lądowania, idę do ciebie !-wykrzyczał Dante.

Po 5 minutach szli wzdłuż klifu.

-Dobra, macie stroje?-spytał Dante.

-Ekhm… pytałeś o to w samolocie. I jak wychodziliśmy. Coś nie tak?-zapytał Lok.

-Nie ,nic.-odpowiedział jąkając się.-Ta nic nie jest ,na pewno. Ja bym wolał przeniknąć do nich. Jeśli coś jej się… aaa zaczynam chrzanić głupoty.-pomyślał

-Eee ,Dante idziemy prosto. Tu nie da się skoczyć. Za dużo skał.-powiedział Lok.

-A. Masz rację.-odpowiedział.

-Co jest z tobą?-zapytała Zhalia.

-Nic.

-Dobra, jesteśmy.-przerwał Lok.

-Macie liny. Zhalia przywiąż się. Skaczecie na 1…2…3. Jasne?-wytłumaczył Dante.-Raz…Dwa…

-Trzy!-zakończył Lok.

-Yeaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!-krzyknęli obaj.

-Ja ,ale akcja. W życiu czegoś takiego nie robiłem.-powiedział Paolo.

-Łuu! Dante! Jesteśmy!-krzyknął Lok.

-Zhalia…-próbował powiedzieć Dante ,ale Zhalia zaczęła schodzić.Bardzo powoli schodziła.

-No nareszcie. Jak wchodzimy?-zapytał Lok.

-Wezwij Kipperina. Ja skaczę jeszcze raz!-krzyknął Bartek.

Cały wieczór minął na skakaniu z klifu.

-Dobra ,koniec zabawy ,spadamy.-powiedział Dante.

Kryjówka Wojowników. Podczas lotu nad klif.

-Nie no ,nie no. Idzie nam za dobrze. Szwik ,raz,dwa, trzy! Co teraz zrobią?-zapytał Suez.

-Jesteśmy na etapie : wysyłamy szpiega. Dzisiaj wieczorem spodziewajmy się kobiety przebranej za jednego z nas.

-Szwik ,przynieś mi coś do picia. Nudy ,gdzie Profesor?-zapytał Suez

-Już go wysłałem niedaleko klifu. Złapie z kilkoma naszymi tą panienkę.-powiedział Szwik.

-Hej ,ale jedyny wulkan ,który jest dostępny będzie miał pierwsze wybuchy za dwa miesiące.-wtrącił Goltard.

-Sorry ,ale ma rację.-przyznał Szwik.

-Lepiej być nie mogło. Ale mamy dużo czasu. Na początek pobawmy się z Organizacją. Mam taki plan polecimy do siedziby w Pradze. Są od nas słabsi. Załatwimy ich ,tylko tak żeby nie zawiadomili innej siedziby. Potem duszek przebierze nas za dowódców Organizacji, my naślemy ich na Fundację. Podczas Walki zaatakujemy i weźmiemy ich do niewoli. Nie zabijemy. Będziemy ich torturować. Potem zaatakujemy resztę. Następnie wypełnimy nasz plan. Świat jest nasz!-Suez.

-Mam Zhalię Moon.-powiedział Profesor wchodząc.

-Myślałem ,że będzie trudniej. Dobra zrobimy tak ,zabierzcie jej dziennik, tytany. Umieśćcie ją w lochu blokady mocy. Nie ucieknie. Szwik przedstawi ci resztę planu.-zarządził Suez.

Tydzień później.

-Gotowi na Organizację?-zapytał Suez.

-Tak. Gdzie duch?- zapytał Goltard.

-Za chwilę będziemy jak ta trójka z Organizacji.-odpowiedział Goltard.

-A raczej teraz.-powiedział głos ducha.

-No to dajesz.-powiedział Goltard. Po chwili Suez wyglądał jak Wailder, Goltard jak Stak, a Szwik jak Hofman. Po chwili trzej dowódcy, oraz 40 Wojowników teleportowali się do Pragi. Wchodząc do Siedziby Organizacji nikt nie zauważył, że tak  naprawdę nie wchodzą ich dowódcy. Wojownicy ukryli się na dachu , przykleili się do ścian i okien. Dowódcy weszli do pokoju dowodzenia siedziby Organizacji. Zaczęli wysyłać sygnały do wszystkich Garnitrów. Lecz nagle sygnały zaczęły się blokować.

-Nie wiedziałem, że mam brata bliźniaka. Kim jesteście?- zapytał Wailder.

-Raczej ty.-odpowiedział Suez. Skrywał to, że nie jest Wojownikiem. Zauważył, że Garnitury się zbiegły w miejsce gdzie byli.

-Jeżeli ty to ja, a ja to ty, to kiedy założono Organizację?-zapytał Wailder.

-W 63.-odpowiedział pewnie Suez.

-Nie, bo w 58 każdy Garnitur ci to powie.-powiedział z dumą Wailder.-Ten nędzny szczur chciał wami zawładnąć. Pokażcie mu gdzie jego miejsce!

-Zaczekajcie chwilę. Mam do was pytanie, ile osiągnęliście z tym durniem?-zapytał Suez.

-Ee, noooo, Hmm.-jąkały się garnitury.

-Chcecie władać światem? Dołączcie do Wojowników Cienia.-powiedział Suez.

-Nie słuchajcie go!-krzyknął Wailder.

-Jest tylko jedno wyjście. Rzucam ci rękawice. Jesteś gotowy do pojedynku? O władanie Organizacją.-zaproponował Suez.

-Walka! Walka! Walka!-skandowały Garnitury.

-Dobrze. Zacznij szykować chusteczkę do otarcia łez z bólu.-zgodził się sarkastycznie Wailder.

-Radzę zrobić to samo tobie.-odgryzł się Suez.

-Walka wręcz i na moce.Już!-rozpoczął walkę Stak.

Obydwaj ruszyli na siebie. Wailder wyskoczył i kopnął Sueza w lewą rękę. Suez zawył z bólu i wycelował pustką w nogi Waildera. Ten jednak podskoczył unikając zaklęcia. Obydwaj w tym samym czasie ruszyli na siebie ze Smoczymi Pięściami i uderzyli się nimi w ręce. Wrzasnęli z bólu i wściekłości. Cofnęli się i wystrzelili Pulsem Światła. Moce spotkały się w połowie drogi. Okazało się,że Puls Światła Waildera zaczął zbliżać się do Sueza. W końcu moc dotarła do dowódcy Wojowników i uderzyła go w brzuch, Wailder podszedł do niego i zaczął patrzeć dumnym wzrokiem. Stak zaczął liczyć do dziesięciu. W tym jednak czasie Suez zaczął rozwiązywać sznurówkę Wailderowi. Resztą sił wstał i popchnął go do przodu. Wailder potknął się o sznurówkę i upadł na ziemię. Suez, Szwik i Goltard zaczęli się śmiać. Suez podszedł do przeciwnika i wystrzelił w niego Burzą Błysków. Wailder jęknął i stracił przytomność. Teraz to Szwik zaczął liczyć do dziesięciu. Po doliczeniu do dziesięciu Suez powiedział :

-Wielki łowca pokonany przez Sznurówkę! Organizacjo, poddaj się Suezowi!-krzyknął zwycięzca walki.-Dosyć waszych kompromitacji! zaprośmy do siebie Fundację i pokarzmy gdzie ich miejsce!

Po 30 minutach Wailder wstał i odszedł ze Stakiem i Hofmanem. Duch przyleciał do Sueza, Szwika i Goltarda i zmienił ich wygląd na radę Fundacji Huntik. Ci połączyli się z drużyną i nakazali im nalot na Pragę. Po kilku godzinach drużyna wleciała Kipperinem na dach siedziby. Garnitury wybiegły na czwórkę łowców. Od początku walka była zacięta, ponieważ Garniturów ciągle było więcej. Suez tylko czekał na odpowiedni moment, by przywołać do walki Wojowników.

-Wojownicy!-krzyknął.

Wszyscy walczący spojrzeli na niego ze zdziwieniem. To natomiast wykorzystali Wojownicy, którzy błyskawicznie natarli na drużynę i Garnitury. Jako, że zaatakowali z zaskoczenia pokonali Garnitury. Drużyna jednak zyskała przewagę, ponieważ tylko czekała na zakończenie walki Garniturów z Wojownikami. Wiedzieli, że Wojownicy, lub Garnitury stracą dużo sił. Suez nie atakował. Po tym jak drużyna pokonała Wojowników, którzy pokonali Garnitury Suez oraz Szwik i Goltard zaatakowali drużynę. Podczas walki wręcz na drużynę natarła od tyłu reszta Wojowników. Podczas gdy Wojownicy wypracowali przewagę, walkę przerwał szyderczy śmiech.

-Wszystko poszło tak jak sądziłem.-powiedział Wailder.-Myśleliście, że ja się poddam.

-Co się cieszysz? Przecież jesteś sam.-powiedział Paolo.

-Haha!-zaśmiał się.-Jesteście w zabierającej siłę do walki powłoce. Za jakieś dwadzieścia minut padniecie.

-Wojownicy cię załatwią.-powiedział Suez.

-Daliście mi dużo czasu. Organizacja zjednoczyła się. Wszystkie Garnitury spotkały się w Amsterdamie, a potem natarły na waszą bazę, bo widzisz lepiej jest mieć kilka baz, a nie tylko jedną. Garnitury, Stak i Hofman pokonali ich. Wasza baza jest moje. Lochy blokujące moc i tytany są moje! Więzimy Wojowników, a wkrótce uwięzimy was. Wojownicy, dużo nam pomogliście. Świat niedługo będzie należał do Organizacji!-powiedział z fanatycznym głosem.

Ciąg Dalszy nastąpi.

Wiem, że słabe opko, ale cierpię na brak weny.

Opko dedykowane : Lisa, Trzecia 79, Flawi oraz Analyne!