odc.14 Wyznania.

Siedziba Wojowników.

-Aaaaaaaaaaaaaa-krzyknął z bólu Dante po kolejnym biczu w plecy.

-Gadaj! Gdzie są wszystkie wasze kryjówki!-krzyknął Wailder.

-Nie! Nigdy!-krzyknął Dante.

-To będzie cię boleć!

-Aaaaaaaaaaaaa!

-Dante!-krzyknęła ze łzami w oczach Zhalia.

-Puśćcie go!–nakazał Wailder.

-Dante!-Zhalia rzuciła się w ramiona Dantego, który nie miał już sił.

-Zhalia…

-Dante! Łotry. Co teraz?

-Zhalia zawsze byłaś dla mnie… aa.-nie dokończył Dante.

Zhalii z oczu zaczęły sączyć się łzy.

-Haha! Płaczcie i błagajcie, my was nie wypuścimy!-zaśmiał się szyderczo Wailder.

-Hehe. Zapomniałeś o czymś.-powiedział Paolo.

-O czym?

-Puls Światła!-użyła mocy Sophie celując w plecy Waildera.

W tym momencie Cherit uwolnił drużynę.

-Haha! Co wam to da? Was jest 5 a nas ponad 100 tysięcy!-krzyknął Wailder.

-Zdejmij ich Fenrisie!

-Rozwiąż problemy, Vigilante!

-Pokonaj ich, Nieumarły!

-Uderz, Templarze!

Fenris z Furią zaczął rzucać w mury garniturami.Vigilante i Templar mieczami zrobili olbrzymią przewagę. Montehue rzucał toporami jak szalony w tytany Organizacji.Nieumarły załatwił około 100 garniturów. W walce udziału nie brał Dante. Zhalia go osłaniała.

-Dobra koniec tego dobrego. Lok!-Paolo wskazał na lochy.

-Dobra. Legendarny Czempion tytanów, Pendragon!

Pendragon zaczął robić demolkę. Pokonał dużą ilość Garniturów, ale nacierało na niego od tyłu tyle tytanów, że nie wytrzymał. Natomiast Paolo oraz Lok poszli do Lochów, w których więzieni byli dowódcy Wojowników.

-Dobra otwieram. Ognista ręka-roztopił kraty Lok.

-Widzę, że przyszła…

Paolo kopnął Profesora z podskoku w podbródek. Ten padł zdezorientowany. Czerit zabrał mu Legendarne tytany.

-Zwiali nam.-powiedział Lok.

-Mamy tytany, to jest najważniejsze!-krzyknął z entuzjazmem Czerit.

-Ej Dante! Chodź!-krzyknął Lok.

-Lok, nie widzisz że ledwie żyje?!- spytała krzycząc Zhalia.

-D…am aaa rade. Wieczna aa walka.-wydyszał próbując użyć mocy co się nie udało.

Lok spojrzał na Paolo i przewrócił oczami w stronę Dantego i Zhalii. Podbiegli do dwójki i gdy już mieli uchwycić Dantego odwrócili się i zobaczyli Lucasa ,który osłania ich ciałem.

-No ja, jeszcze on, dobra Lok weź Dantego ja jego.-powiedział Paolo.

Samolot Casterwilów , Nad Morzem Sródziemnym.

-Jak udało się zwiać?-spytał Lok z nutką pocieszenia dla wszystkich obecnych w samolocie.

-Lok weź…-skarciła wzrokiem Loka Zhalia

Dante zaczął się wybudzać. Wstał podszedł do Zhalii i chwycił ją za ręce.

-Dant…-Zhalia nie dokończyła, ponieważ Dante przyłożył swoje usta do jej ust i pocałował ją.

-Pamiętaj, zawsze cię kocham i kochałem.-powiedział Dante po czym zemdlał.

-No bez jaj.-westchnął Paolo.

-Tak, śmiej się z bólu kump…

-No bez jaj.

-Co ty z tym no bez jaj?-zapytał Lok.

-Lol, wszyscy na dach samolotu.-powiedział Paolo.

-Po co?-zapytała Zhalia.

-Spójrz w okienko.

-Luz, Wojownicy z kolejnym atakiem.

-Dobra zostań tu, Lok damy radę.-zarządził Paolo.

-Szybko bo za chwilę będą…-Lok nie zdążył powiedzieć, ponieważ na dachu samolotu wylądował Gultard-na dachu.

Po chwili wyszli na dach, ale niestety było już tam 5 wojowników+Gultard.

-Przyda się pomoc?Heh, wiedziałem.-powiedział Lucas lądując na dachu samolotu.

-Ta, szwagier przybył.-uśmiechnął się Paolo.

-Hej, ja też tu jestem!-krzyknął Gultard.

-Sorry stary, spotkanie rodzinne.-powiedział Paolo i skoczył na Gultarda.  Paolo szybko zadał w skoku cios w twarz. Gultard jednak wszystko przewidział i zablokował cios ręką. Paolo lądując zaliczył przewrót w tył i wstał.

-WF się przydał.-powiedział.

Gultard skoczył na łowcę. Paolo jednak nie zamierzał przyjąć ciosu. Schylił się i zrobił krok w przód. Gultard upadł na ręce.

-Pustka!-wykończył Gultarda Paolo. Chwilę później jeden z wojowników skoczył na Paolo.

-Schyl się!-krzyknął Lucas.

Nie posłuchał. Stanął na rękach i kopiąc nogami w tył pokonał wojownika.

-6 z WF od 4 klasy.-pochwalił się.

-Radzę ci się częściej słuchać Lucasa.-przestrzegł Lok.

-Radzę ci ostro wystartować do Sophie. Masz już dobre stosunki ze szwagrem.

-Dlaczego mnie nazywasz szwagrem?-zapytał Lucas.

-Bo już niedługo nim będziesz. Prawda Lok?

-Eee… nooo… aj yyy ten.-zaczął jąkać się Lok.

-No Lok, tchórzysz?-spytał Paolo.

-Jesteśmy podczas walki.-powiedział Lok i skosił przeciwnika. To samo zrobił Lucas.

-W mojej rodzinie każdy tak umie.-powiedział Lucas i robiąc gwiazdę zbliżył się do przeciwnika i uderzył go z pięści.

-A ja miałem 5 z WF.–powiedział Lok i wyskoczył Hiper-skokiem. Podczas gdy zbliżał się ku przeciwnikowi zrobił salto i pokonał z łatwością wojownika.

-Następna rzecz, która was łączy.-powiedział Paolo.-Lok nie stchórzysz?

-W czym?

-Masz oświadczyć się Sophie.

-Że co?!-zapytali obydwaj Lucas i Lok.

-Tchórzysz?-zapytał Paolo.

-Nie… nie wiem.

-Czyżby syn wielkiego łowcy tchórzył przed oświadczynami?-kusił Loka.

-Ooo nie, tak nie będzie. Dajcie mi czas do jutra.-powiedział Lok.

-Ekhm stać cię?

-Pożyczysz, Paolo? Proszę.-poprosił Lok.

-Dobra masz.-powiedział wyciągając 500 dolarówkę Paolo.-Tylko ładny kup.

-Spoko.

-A i pożyczam ci, a nie daję. Masz oddać równe 500 dolarów.-powiedział Paolo.

-Dobra. Idziemy na dół-zarządził Lucas.

Po lądowaniu w Wenecji.

-Lok, robisz to przy wszystkich albo jesteś tchórzem.-powiedział przez zęby Paolo.

-Ja tchórzem? Dobra.-powiedział sprowokowany Lok.-Nie mam pierścionka.

-Haha. Myślałeś że w samolocie poleciałem Kipperinem na zwiady? Oj młody człowieku, nie znasz mnie.-powiedział Paolo i dał mały pierścionek Lokowi.

Lok podbiegł do Sophie, złapał ją za ramiona i odwrócił od siebie.

-Lok co ty wyrabiasz?-spytała Sophie.

-Sophie, ee… jaa… no.-Lok zaczął się jąkać.

-Dawaj.-powiedział Paolo kopiąc Loka w bok.

-Ten. Sophie, wyjdziesz za mnie?-powiedział Lok i zarumienił się.

-Tak!Tak!Tak!-krzyknęła uradowana Sophie i również się zarumieniła.

-Teraz wstajesz i dajesz jej buziaka.-powiedział do Loka przez zęby Paolo.

Lok podsunął głowę do twarzy Sophie. Po chwili ich usta spotkały się ze sobą w pocałunku. W tym czasie Paolo podszedł do Dantego.

-Oni mogli ty też możesz.-powiedział.

-O co ci chodzi?-zapytał Dante.

-Ja też mam oczy. Dante, już dawno to widać. Ty i Zhalia za sobą szalejecie.-powiedział Paolo.

-My? No coś ty.-próbował się wywinąć Dante.

-Pasujecie do siebie. Jeżeli nie zrobisz tego teraz, nigdy więcej tego nie zrobisz.-powiedział Paolo i wyjął z kieszeni pierścionek i dał go Dantemu.-Drogi. Nie zmarnuj mojej kasy.

-Ale…-Dante nie dokończył.

-Idź.-Paolo popchnął Dantego w stronę Zhalii.

-Wiesz, skoro oni to my… Pamiętasz co powiedziałem w samolocie? Ja, i mam nadzieję że ty też. Chcesz byś moją żoną?-zapytał Dante.

-Dante, ja. Zgadzam się.-powiedziała Zhalia.

-Teraz zrobisz to co młodzież.-powiedział do Dantego Paolo.

Dante pocałował Zhalię.

-Nie musicie mi dziękować. Ale łącznie musicie oddać mi 3500 tysiąca euro.-powiedział po pocałunkach Paolo.

-Paolo, my dziękujemy. -podziękowali Lok i Dante.

CDN

Następne opko już nadeszło. Można powiedzieć w końcu. Sorry, że tak długo ale wpadłem w Facebooka. 7000 wiadomości w 2 miesiące z kumplem.

A i jeszcze jedno. Odkąd kumpluje się z moim kumplem dosyć bardzo dorośleliśmy. Teraz mamy nawet dziewczyny. On chodzi z jedną a ja z drugą. Buziaczki Kochanie!  :*

Tak jakby Lok i Dante to my. Ja pomogłem jemu by poprosił jego dziewczynę a on nie by moją.