15. Wszystko się zmienia

Kanały, Wenecja, Włochy.

-Chcesz?-spytał Sophie jedząc truskawki, płynąc gondolą Lok.

-Tak, tylko z dużą ilością bitej śmietany.

-Dobra masz.-powiedział Lok i wycisnął z tubki bitej śmietany śmietanę na twarz Sophie.

-Lok to było…

-Oj, chciałaś dużo śmietany to masz.-zaśmiał się Lok.-Dobra wytrę cię.-Lok wytarł całą twarz oprócz…

-A usta ?-spytała Sophie.

-Dobrze.-powiedział Lok i pocałował Sophie.-Już lepiej?

-Lok, od kiedy ty jesteś taki romantyczny?

-Odkąd mam piękną narzeczoną.

Wieczór, dom Dantego, Wenecja, Włochy.

-Lok i Sophie na filmie romantycznym w kinie, Paolo na imprezie. Może byśmy zjedli coś dobrego?-spytał Dante zapalając świeczki na stole.

-Przechowywałam ka…wior.-powiedziała Zhalia widząc iż pozostały tylko resztki kawioru.

-Hehe z nimi nie da się się nawet zjeść czegoś lepszego od Pizzy.-zaśmiał się Dante.

-Mam coś dobrego. Udko z kurczaka, oraz ryba po grecku.

-Po grecku? Dosyć ciekawie się zapowiada. A ja mam Amarone*.-powiedział Dante.

-Zapowiada się pięknie.-powiedziała Zhalia.

-Jedz, bo wystygnie-powiedziała Zhalia podając jedzenie.

Kilka minut później.

-Pyszne było.-pochwalił Dante.

-W telewizji leci powtórka „3 metry nad niebem”.-powiedziała Zhalia.

-Dobra poczekaj otworzę Amarone.-powiedział Dante i otworzył wino. Później nalał do obydwu lampek wino.

Po Chwili usiedli na kanapie i popijając winem oglądali film. Pod koniec filmu Zhalia usnęła przytulona do Dantego.

Następnego dnia.

-Hej!-przywitał się Bartek przeciągając się.

-Jest 13!-krzyknęła Sophie.

-Wróciłem o 5:30.

-Co?!-krzyknęli wszyscy.

-No ja w przeciwieństwie do was chodzę na zabawy do klubów. Zacznijcie korzystać z życia.

-Korzystamy tylko w inny sposób.-powiedziała Sophie.

-I kto to mówi.-odgryzł się Paolo.

2 godziny później.

-Słuchajcie w internecie znalazłem ładny apartament w centrum.

-I?

-Cena to 700 000 euro.-powiedział Paolo.

-Czyli tyle ile dostałeś ze spadku moich rodziców.-powiedziała Sophie.

-Bingo!

-Kupujesz?-spytał Lok.

-A z czego będziesz żył?-spytała Zhalia.

-Załatwiłem sobie kurs, i będę DJ’em.-oznajmił Paolo.

-Wow, a skąd weźmiesz na kurs kasę?-spytał Lok.

-Ty i Dante wisicie mi trochę kasy.

-Przelałem pieniądze na twoje konto.-powiedział Dante.

-Miło. Dzisiaj spotkam się z właścicielem willi.

3 godziny później.

Paolo spotkał się z właścicielem willi. Był to mężczyzna w wieku około 37 lat. Wysoki z lekkim zarysem mięśni.

-Czyli że cenę może pan opuścić o 30 tysięcy?-spytał Paolo.

-Tak. Sądzę że za 2 tygodnie wszystko będzie dogadane i będziesz mógł się wprowadzić.

-Szybko, dobrze zgadzam się.

Następnego dnia.

-Paolo, zapowiada się mała misja. Musimy Przypuścić atak na siedzibę Organizacji. Nasz cel to dotarcie do głównej bazy danych, skasować dane, a potem przypuścić atak na główną siedzibę. Nie wykradniemy danych, ponieważ mogą wpaść w niepowołane ręce. Dane wykradamy po cichu.-powiedział Dante.-Zhalia wiesz co robić. Ja i Sophie odłączymy ich od prądu, ale wtedy gdy dostaniemy sms-a od Zhalii. Po wysłaniu sms-a Zhalia wyjdzie z budynku i podbiegnie do auta, w którym będą Paolo i Lok. Odjedziecie, a ja i Sophie przyciągniemy uwagę Organizacji na was. Pojedziecie do domu Carlesa-naszego łowcy. Ja, Sophie, Den i Harrison, którzy nam pomogą pozbędziemy się tych, którzy zostaną. Puścimy ich główną siedzibę z dymem. Potem dołączymy do was i wykończymy Organizację. Zostaną zabrani do więzienia o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem.-przedstawił plan Dante.

-Wreszcie coś do roboty, dawno nie było żadnej misji.-powiedział Lok.

-Metz powiedział, że nie było misji, ponieważ uśpiliśmy ich uwagę.-powiedział Dante.

-Zaraz, przecież oni mają siedziby na całym świecie.-wcięła się Sophie.

-Wiem, dlatego Wyślemy sygnał na cały świat,by zaatakowali dom Carlesa i w wiadomości napiszemy, że przechowuje tam wszystkich łowców Fundacji, których przepędzili Wojownicy Cienia. Obok domu Carlesa powstały wrota teleportacji. Powstały też w więzieniu fundacji. Wszyscy którzy tam wpadną zostaną przeniesieni do więzienia.-wytłumaczył Dante.

-A czy więzienie ich pomieści?-spytała Zhalia.

-Więzienie to tak naprawdę zamknięty, ogromny dół. Fundacja go wykopała, a potem zabetonowała i nałożyła ochronę magiczną. Powstała tak jakby jaskinia-więzienie.-powiedział Dante.

2 godziny później.

-Dobra, Zhalia okno na 8 piętrze jest otwarte. Tamtędy wejdziesz.-powiedział Dante.

-To dobrze. Tam jest baza danych.-powiedziała Zhalia.

-Dobra. Idę do domu Carlesa.-powiedział Dante.

-Ok.

-Maskowanie!-użyła mocy Zhalia i zaczęła wspinać się na 8 piętro po ścianie, używając pajęczej mocy. Po 2 minutach wspinaczki dotarła w końcu do celu. Weszła ciągle używając maskowania. Podeszła do głównej bazy danych. Po włączeniu od razu pojawiły się napisy : PODAJ HASŁO, oraz miejsce na wprowadzenie siedmioliterowego hasła.-Hmm. Zmienili pewnie hasło-pomyślała Zhalia i przygryzła wargi.-Mam!-pomyślała. Wprowadziła hasło : W.A.I.L.D.E.R. . -Zbyt łatwo.-włożyła pendrive i zaczęła ściągać dane.-Kurcze, miałam usunąć dane. Przydadzą się. Poza tym Organizacja pójdzie tylko za tym.30 minut. Nie uda się chyba, że… Ukrycie!-użyła mocy na bazie danych Zhalia sprawiając, że nie było jej widać. Wzięłam stoper. Włącz.-Zhalia zrobiła kilka kroków, oparła się o ścianę i usiadła. Zaczęła myśleć.-Co jeżeli się coś nie uda? Co jeżeli zapora nie jest, aż tak silna? Nie możliwe. Dante powiedział, że musi wytrzymać. Właśnie, Dante. Twój przyszły mąż. Dante Vale i Zhalia Vale. Ciekawe. To w końcu ta osoba, która dała mi całe swoje serce. Osoba bliska mi, odkąd się znamy. Bliższa od matki, której nawet nie znam, matki, która mnie porzuciła. On nigdy mi tego nie zrobi. Twardy i ciepły. Ktoś kto uśmiecha się do mnie, i tylko do mnie od ucha do ucha w obliczu nawet porażki. Ktoś kto zawsze pocałuje, przytuli.- Zhalia ciągle snuła myśli, że nie zauważyła, że minęło 30 minut. Podeszła do bazy danych, przywróciła jej kolory i wyjęła pendrive. Usunęła dane. Teraz wiadomość.-Hmm. Napiszę Tak:

DO WSZYSTKICH JEDNOSTEK Z CAŁEGO ŚWIATA!

WSZYSCY MAJĄ ZAATAKOWAĆ DOM JEDNEGO Z ŁOWCÓW FUNDACJI HUNTIK-CARLESA.

PRZECHOWUJE ON JEDNĄ Z NAJPOTĘŻNIEJSZYCH DRUŻYN, KTÓRĄ PRZYGNAŁA TAM SPIRALA!

MUSIMY TO WYKORZYSTAĆ I ICH WYKOŃCZYĆ!

DOWÓDCA : MR WAILDER.

-No i jest pięknie. Jest opcja wyślij za. Hmm za 30 minut.-ustawiła opcję Zhalia i wyskoczyła z budynku. Wylądowała Kocim skokiem. Później podeszła do głównego wejścia i pokazała jednemu ze strażników pendrive. Organizacja nie pomyślała i wszyscy z budynku ( czyli wszyscy łowcy z Pragi ) wzięli samochody i pojechali za autem Zhalii, Loka i Paolo.

-Lok, wiesz co robimy.-powiedział Paolo.

-Co?-spytał Lok.

-Na dach.-odpowiedział Paolo.

-Że co? Tego nie było w planie.-powiedział Lok.

-Chcesz żeby roztrzaskali auto? Raz, dwa na dach za mną.-powiedział Paolo i wyszedł na dach samochodu.

-Idź za nim. Ma rację, a sam nie da rady.-powiedziała Zhalia.

-Dobra.-powiedział Lok i wszedł na dach.

-Lok, jak na razie nie są w dobrej odległości, ale za chwilę zaczną nas doganiać.-ocenił sytuację Paolo.

-Rozstrzelajmy ich!-krzyknął z entuzjazmem Lok.

-Nie. Oni mają wpaść do teleportu. My musimy zablokować ich moce.

-Osłona!-użyli mocy obaj. Po chwili zaczęły dolatywać do osłony moce. Jak na razie osłona wszystko blokowała. Lok i Paolo po 5 minutach zaczęli tracić siłę.

-Lok. Potrzymaj chwilę sam. Fanatomie!-wezwał tytana Paolo nie mając sił więcej wypowiedzieć słów.-Fanatomie użycz mi mocy.-Fanatom oddał moc Paolo, który wrócił do trzymania osłony. Po chwili dom Carlesa i wrota mieli przed sobą.

-Zhalia zatrzymaj  się!-krzyknął Lok.

-Wiem co robię.-powiedziała Zhalia skręcając dopiero kilka metrów przed wrotami, do których wpadły wszystkie auta.

-Rozstawiliśmy wrota praktycznie wszędzie. Na szczęście da się je zaprogramować, by Wchłaniali tylko Organizację.-powiedział Dante.

Kilka godzin później.

-Wszystko się udało! Organizacja zażegnana!-krzyczał Lok.

-Spokojnie.-powiedział Paolo.

-Dlaczego się nie cieszysz?-spytała Sophie.

-Mam coś do załatwienia.-powiedział Paolo i odszedł do samochodu. Złapał się za głowę. Pobiegł na lotnisko, które było blisko domu Carlesa. Wziął samolot i wyleciał nad Morze Śródziemne. Sprawił, że samolot leciał z piekielną prędkością i dotarł do celu w pół godziny. Szybko założył strój nurka i wskoczył do morza. Podpłynął do siedziby Wojowników i przy pomocy ukrycia wszedł do siedziby Wojowników. Pobiegł do siedziby Sueza, gdzie zobaczył, że łapie się on za głowę, a czarodziejka używa czaru przeciw niemu.Spojrzał w lewo, a tam zobaczył związaną kobietę w wieku około 30 lat.

-To pewnie… nie, niemożliwe.-pomyślał Paolo.-Caroline. A to, Katrine. -Caroline to ty?-spytał.

-Kim jesteś?-spytała Caroline.

-Twoim bratem. -odpowiedział.-I wiem, że jesteś czarodziejką, ja jestem czarodziejem, a ta kobieta to Katrine, jest łączniczką.-powiedział Paolo.

-Moim bratem, więc musisz być Paolo.-powiedziała Caroline.

-Co chcesz zrobić?-spytał Paolo.

-Nie widzisz? Ten nadmocny właśnie próbował zabić łączniczkę. Jest nią od 500 lat, a ja nie mogę dopuścić, by zginęła.!-krzyknęła Caroline.

-Nie, Caroline daj Suezowi ją zabić. Dzięki temu ty staniesz się łączniczką i ją przywrócisz. Ona nie ma już sił widzisz? Musimy dać jej nowe życie.-powiedział Paolo.

-Dobrze, na szczęście Suez tego nie usłyszał.-powiedziała Caroline i puściła zaklęcie. Suez podbiegł do Kathrine i użył tajemnego zaklęcia, które spadło wprost w serce Kathrine. Ta jeszcze wcześniej użyła mocy dzięki, której ustanowiła łączniczką Caroline.

-Dobra Caroline. Teraz to ty możesz wpuszczać i wypuszczać żywych i umarłych łowców, czarodziejów i nadmocnych na inny świat.-powiedział Paolo.

-Właśnie.-przytaknęła Caroline i zaczęła wypowiadać zaklęcie dzięki, któremu na świat przybyła znów Kathrine.

-Dlaczego on nas nie atakuje?-spytał Paolo.

-Jesteśmy pod barierą, dzięki której on nic nam nie zrobi i nas nie widzi.-oświadczyła.

-Dobra spadajmy.-powiedział Paolo. Szybko wyszli z siedziby i wypłynęli na powierzchnię. Weszli do samolotu dzięki spuszczonej wcześniej linie. W samolocie była jednak niespodzianka.

-Kto to jest? -spytała Zhalia.

-Moja siostra.

Ciąg dalszy nastąpi.

 

 - Caroline

 

 -Kathrine

 

 

*Amarone- włoskie wino.

Komentarze mile widziane :D