19. Zaginieni cz.2

Wschodnia część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

Burza piaskowa ucichła. Zhalia, Dante, Kathrine i Cherit leżeli na piasku. Wstali i zaczęli rozmawiać.

-Dokąd iść?-spytała Zhalia

-Biorąc pod uwagę porę dnia słońce jest na zachodzie. Jeżeli będziemy iść w stronę słońca dotrzemy do Chartumu.-stwierdził Dante.

I ruszyli jak powiedział Dante na zachód, do Chartumu.

Południowa część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

Eathon i Paolo wstali z piasku. Zaczęli się rozglądać.

-Musimy kierować się na zachód. W stronę Sudanu. Sądzę, że Dante poprowadzi wszystkich właśnie tam.-Wymyślił Paolo.

-Tak. Ale należy pamiętać, że noce tutaj są bardzo zimne. Podczas jednej z wypraw dawno temu nauczyłem robić się zegary słoneczne. zobaczymy, która jest godzina. Jeżeli będzie późno zostaniemy tu i w wydmie wykopiemy jaskinię. Tam będzie ciepło.-odpowiedział Eathon. Znalazł patyk i kilka kamieni. Narysował kółko, a w jego środku postawił patyk.

-I co?-zapytał Paolo.

-Bierzmy się za kopanie. Jest godzina ósma, a gdy nadejdzie noc będzie zbyt zimno na podróż. Chartum jest co najmniej kilkanaście kilometrów stąd, bo nie widać go na widnokręgu.-stwierdził Eathon.

-Właśnie dlatego uważany jest pan za najlepszego łowcę Fundacji.-pochlebił Paolo.

I zaczęli kopać. Kopali rękami i butami. W końcu powstała mała jaskinia. Łowcy weszli do niej i na patykach rozniecili ogień.

Północna część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

Lok i Caroline po wstaniu z piasku, postanowili, że Lok poleci na Kipperinie i zobaczy, co jest w pobliżu. Zobaczył tylko pustynię, i ogień płonący na południowym-wschodzie. Wyruszyli w tę stronę, myśląc, że to reszta drużyny rozpaliła ten ogień. Wkrótce nastała noc. Zrobiło się strasznie zimno. Zaczęli biec w kierunku ognia, ale z zimna nie byli w stanie dalej biec. Lok znów wezwał Kipperina, a ten zaniósł ich do ognia. Niestety był to obóz Wojowników, którzy łatwo schwytali Caroline i Loka, którzy nie mieli siły do walki z powodu tego, że byli strasznie zmarznięci.

Wschodnia część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

-Robi się strasznie zimno. -powiedziała Zhalia.

-Wiem, proponuję odpalić Szybki Ogień.

-Ale ona nie jest w stanie użyć tej mocy.-skinęła na Kathrine Zhalia.

-A właśnie, że nie. Minął miesiąc, odkąd Paolo nas odnalazł i umiem już podstawowe moce i mam już dwa tytany, Wolnego Strzelca i Hoplitę od Paolo.-pochwaliła się Kathrine.

-Ale kiedy?-zapytała Zhalia.

-Przez cały ten czas Paolo szkolił mnie i Caroline.

-Aha. Dobra biegnijmy, bo robi się strasznie zimno. Cherit.-skinął na małego tytana Dante.

-Się rozumie.-powiedział Cherit i usiadł na ramieniu Dantego.

-Szybki Ogień!

Cała trójka i mały tytan pobiegli na zachód. Po dopiero godzinie dotarli do Chartumu. Jako, że nie mieli wynajętego hotelu, musieli spać w samolocie.

Następnego dnia, południowa część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

Eathon i Paolo wstali. Postanowili szybko ruszyć do Chartumu, póki nie brakuje im sił.Pobiegli Szybkim Ogniem. Po dwóch godzinach byli w samolocie.

-Gdzie Lok?-spytał Eathon.

-Gdzie moja siostra?-spytał Paolo.

-Nie mam pojęcia. Musimy ich szukać, ale najpierw zjedzmy coś, przygotujmy prowiant na podróż i wodę. Dopiero wtedy wyruszymy.-zarządził Dante. Po godzinie wyruszyli na wielbłądach. Dante wyjął Holotom, by zobaczy, w którą stronę iść. Na Holotomie wyświetliły się małe punkciki koloru czerwonego.

-Są około 25 kilometrów od nas. Musimy jechać na południowy-wschód. Spieszmy się, a wieczorem ich dogonimy.-stwierdził Eathon.

Pora południowa, pustynia, Sudan.

Dante otworzył Holotom i zobaczył, że są nadal 25 kilometrów od punkciku.

-Nie pasuje mi tu coś. Powinniśmy się do nich zbliżyć. Nie mogą pieszo iść tak szybko, ani używając Szybkiego Ognia.-powiedziała z przejęciem Zhalia.

-Potrzebujemy tytana, który wyleci w ich stronę z wiadomością, którą napiszemy.-stwierdził Dante. I nagle w jego głowie pojawił się jakby orli skrzek.-Skrzydlak, Wrzech potęga!-przyzwał tytana. Ukazał się piękny, dumny ptak w złotej zbroi. Dante napisał wiadomość o treści:

Lok, gdzie jesteście? Zatrzymajcie się jedziemy po was.

Dante.

Zwinął ją w rulonik i dał w szpony skrzydlakowi. Po kilku godzinach skrzydlak wrócił z wiadomością od Loka.

 Wczoraj wieczorem, gdy byliśmy zmarznięci porwali nas Wojownicy.  Jesteśmy teraz na postoju do jutra, bo dwaj strażnicy i dziesięciu Wojowników jest głodna. Macie czas do jutra. Jest ze mną Caroline.

-Ruszajmy. Jest południe, a oni 30 kilometrów od nas.-powiedziała Kathrine.

Wielbłądy ruszyły. Był wieczór, gdy byli 10 kilometrów od Wojowników. O północy byli bardzo blisko Wojowników, którzy załadowywali się na wielbłądy, albowiem wcześniej przez lunetę wypatrzyli łowców. Zaczęła się ucieczka Wojowników. Jeden z nich wpadł na pomysł, dzięki któremu udało się zgubić łowców. Oto wezwał Ciemnego Czarodzieja, który posłał wybuchowe kule magiczne, które wybuchły przed Wielbłądami i wystraszyły je. Gdy wielbłądy uspokoiły się, było już za późno, by gonić Wojowników. Rozbili obóz, a nazajutrz wrócili do Chartumu.

Dwa dni później, dom Dantego, Wenecja, Włochy.

Podczas gdy drużyna kombinowała jak odbić Loka i Caroline zjawił się wysłaniec Wojowników.

-Oddamy wam tę dwójkę w zamian za tytany ognia i Casterwilkę.-oznajmił.

-A Ark?-zapytał Paolo.

-Niepotrzebny.-odpowiedział wysłannik i znikł.

-Kurde! Dlaczego ona musiała odjechać?-zdenerwował się Paolo.

-Lecimy wszyscy do Paryża. Eathon, ty polecisz do Nowego Jorku, do naszej głównej siedziby, spotkasz się ze starymi przyjaciółmi, i sporządzisz raport o tym, co wydarzyło się na pustyni i sprawozdanie o tym, co było w Huntiku.-zarządził Dante.

I wylecieli do Paryża. Dante był pewny, że Sophie jest w bibliotece Casterwilów i tam właśnie skierował drużynę.Nie pomylił się.

-Sophie, posłuchaj. My nie chcieliśmy żebyś ty wyjechała, bo jej nie ufasz, ale że powinnaś jej zaufać.-wytłumaczył Dante.

-Przepraszam.-zwróciła się do Caroline Sophie. Caroline przyjęła przeprosiny. Dante wytłumaczyli co stało się na pustyni. Sophie zgodziła się, by wrócić z nimi.Jeszcze wieczorem wylecieli do siedziby Wojowników. Weszli do siedziby, oprócz Zhalii, która miała za pomocą maskowania ukryć się i niepostrzeżenie zaatakować Wojowników. Po wejściu przywitał ich Suez w asyście 30 Wojowników. Dante dał mu tytany, a Sophie sama poszła do Wojowników, którzy oddali im Caroline i Loka. Zhalia nagle wyskoczyła z Bazyliszkiem, ale Wyskoczyło na nią około piętnastu Wojowników i 10 tytanów, które rozprawiły się z Królem Bazyliszkiem. A obok ścian Maskowania pozbyło się kolejnych 15 Wojowników, którzy schwytali resztę drużyny.

Po godzinie Cherit wyleciał do Włoch, by poinformować Fundację o tym, że drużyna została schwytana, ponieważ Dante kazał mu lecieć do Włoch i poinformować Fundację, jeśli nie wypłyną z Morza.

CDN

Zapraszam do komentowania i zadawania pytań.

18. Zaginieni cz.1.

Dom Dantego. Wenecja, Włochy.

-Dobra, więc nasi już żyją. Co teraz?-spytała Sophie Loka.

-Hmm. Dante! Mam genialny pomysł. Wszyscy do salonu!-zawołał wszystkich Lok.

-O co chodzi?-zapytał Dante zaciekawiony co wymyślił Lok. Do salonu weszli po kolei Dante, Zhalia, Paolo, Caroline i na końcu Kathrine. Za nimi leciał Cherit.

-Główną postacią planu będzie Caroline.- zapowiedział Lok.

-Dlaczego ona?! Ona nawet nie należy do drużyny!-zdenerwowała się Sophie.

-Sophie, spokojnie. Możemy jej zaufać. I sądzę, że jako siostra Paolo jest w części w drużynie.-uspokoiła Sophie Zhalia, która wyraźnie polubiła Caroline i Kathrine.

-Lok mów.-powiedział Dante.

-Wnioskuję, że Huntik i świat zmarłych to jedno i to samo. Więc ma moc, by sprowadzić mojego ojca stamtąd.-powiedział ucieszony Lok.

-Ale, zaraz, przecież ona może sprowadzić kogoś złego z tego świata nie możemy jej zaufać. Ona jest jakaś…-Sophie zaczęła trajkotać, ale w porę Zhalia ją powstrzymała.

-Zamknij się!

-Od kiedy to ufasz obcym osobom?!- Zapytała zła Sophie.

-Właśnie mówisz o mojej siostrze, więc radzę ci stul pysk zanim przegniesz.-pojechał zły Paolo broniąc swej siostry.

-Znalazł się ten, który odnajduje siostrę po wielu latach, prawie jej nie zna i od razu ufa jej i skacze za nią w ogień!-Sophie ciągnęła kłótnię.

-Nie no bardzo dziękuję. Zmywam się ty pusta egoistko!-krzyknęła Caroline na Sophie i wyszła z domu.

-Caroline! Poczekaj!-krzyknęła za nią Kathrine.

-Idę z tobą.-powiedział Paolo i poszedł razem z Kathrine za Caroline.

-Gratuluję ci. Pokazałaś co umiesz.-powiedziała Zhalia prosto w oczy Sophie.

-Sophie dlaczego jej nie ufasz?-spytał Cherit.

-Jest jakaś podejrzana, a oni od razu jej zaufali. Dlaczego? Bo to siostra Paolo. Nic dobrego z tego nie będzie.-odpowiedziała Sophie.

-Nie przesadzaj. Denerwujesz się na nią, a nawet jej nie znasz.-wyraził opinię Dante.

-I nagle cała wina moja.-zdenerwowała się Sophie.

-Bo twoja! Lok wymyślił świetny plan, a ty to zepsułaś! Kto wie, czy ona będzie chciała nam po tym pomóc?-zwykle spokojny Dante nie wytrzymał i krzyknął na Sophie. Ta poszła na górę i zamknęła się w pokoju.

Ulice Wenecji.

Zhalia, Paolo i Kathrine biegli uliczką, szukając Catrine. Znaleźli ją siedzącą na moście.

-Cześć.-powiedziała Kathrine.

-O hej. Widzę, że chociaż wy do mnie nic nie macie.-westchnęła Caroline.

-Nie przejmuj się nią. Ona czasem tak ma, niedługo będziecie świetnie się rozumiały. Też miałam z nią trudne początki.-pocieszyła Zhalia.

-Nie, ja nie zamierzam się z nią godzić. Ma mnie przeprosić.-oświadczyła Caroline.

-Moja krew!-krzyknął Paolo i uśmiechnął się do siostry, a jego uśmiech wywołał uśmiech Caroline.

-Wracajmy. Nie zapomnijmy o planie.-zdecydowała Zhalia.

Pół godziny później. Dom Dantego.

Czwórka wróciła do domu. Dante siedział w salonie i rozmawiał z Lokiem.

-Gdzie panienka Sophie?-zapytała zgryźliwie Kathrine.

-Nie wytrzymałem. Koniec z tą jej księżniczką. Nie bawimy się w księżniczkę , wokół której biega cały dwór.-zadeklarował Dante.

-Fajnie. Ale może czas zacząć działać?-zapytała Zhalia.

-Dobra. Najpierw video-rozmowa z Metzem.-powiedział Dante i połączył się z Metzem.

-Witaj przyjacielu. Co tym razem?-spytał Metz.

-Dzisiaj zrobimy wyjątek. Lok ty przedstaw plan.

-Dzięki. Siostra Paolo ma zdolności takie, że włada światem żywych i umarłych. Da się łatwo wywnioskować, że Huntik to świat umarłych, w którym przebywają również tytany, ale do rzeczy. Siostra Paolo jest w stanie dzięki swojej mocy uwolnić mojego ojca.

-Niestety nasza wielka panienka, księżniczka Sophie wszystko zepsuła, nie ufa Caroline, ma pretensje do nas, że jej ufamy, robi o to aferę, a to wszystko przy Caroline.-wtrąciła Zhalia.

-Dobrze. W ramach dyscypliny nie jedzie z wami na misję.-oznajmił Metz.

-Dziękuję wam, szczerze dziękuję.-powiedziała Sophie i weszła do pokoju.

-Sophie to nie tak jak ty myślisz. Po prostu nie rozumiemy dlaczego jej nie ufasz. Skoro Paolo zapewnia, że można, to można.-tłumaczył Lok.

-Wisi mi to! Postanowiłam już! To koniec! Odchodzę!-wykrzyczała Sophie. Godzinę później była spakowana i wyjechała do Francji.

Lok po tym zdarzeniu nie mógł się pozbierać. Siedział w pokoju. Zajrzała do niego Caroline.

-Hejka. Co u ciebie?

-Dzwoniłem do niej. Ona mnie rzuciła.-oznajmił Lok siedząc zasmucony z telefonem w ręku.

-Przepraszam, gdyby nie ja nie doszłoby do tego. Może powinnam odejść?

-Nie to nie twoja wina. Może powinienem stanąć po jej stronie, chociaż myliła się?

-Może nie jest ciebie warta?-spytała Caroline i wyszła z pokoju.

Kilka godzin później, samolot do Sudanu.

-Dante w ogóle to dlaczego lecimy do Sudanu?-zapytała małomówna Kathrine.

-Ponieważ w okolicach jednego z miast, Chartumu, na pustyni znajduje się Neksus. To właśnie on ułatwi Caroline sprowadzenie Eathona.-wytłumaczył Vale.

Pół godziny później, pustynia w okolicach Chartumu.

Zaraz po lądowaniu zaczęto szukać Neksusu. Dante patrząc w Holotom kierował drużynę na wschód. Po godzinie wędrówki Lok padał z pragnienia, bo cały zapas wypił na początku podróży. Uratowała go Caroline, dając mu połowę swojej wody. Nagle zaczęło strasznie wiać.

-Zanosi się burza piaskowa. Zostały nam 3 kilometry, musimy przyspieszyć.-zarządził Dante. Wreszcie po jakimś czasie dotarli do Neksusu.

-Siostrzyczko, działaj.-powiedział Paolo.

-Dajcie mi chwilę skupienia.-poprosiła Caroline. Caroline stanęła obok Neksusu. Zapadła cisza, w której słychać było tylko wiatr. Caroline dotknęła ręką Neksusu. Jej ręka zapłonęła niebieskim ogniem tak samo jak Neksus. Caroline zabrała nadal płonącą rękę z Neksusu i otworzyła oczy. Neksus zaczął robić się czarny, a później powstał otwór. Z otworu wyszedł Eathon.

-Tato!-krzyknął Lok i podbiegł do ojca.

-Synu! Ale ty wyrosłeś. Wiele się zmieniło przez to dziesięć lat.-powiedział ojciec Loka.

-Pokonaliśmy Spiralę Krwi. Teraz toczymy wojnę z wojownikami śmierci. Poznaj Paolo, to nasz nowy łowca. Ta czarodziejka, tak samo jak on, a nazywa się Kathrine. A to jego siostra, Caroline. To ona cię uratowała.-przedstawił wszystkich Lok.

-Witam. Miło mi pana poznać.-ukłoniła się Caroline.

-Dziękuję ci, drogie dziecko. A gdzie panienka Sophie?

-Sophie rzuciła mnie i wyjechała, bo pokłóciliśmy się o to, że nie ufa Caroline.

I tak trwały rozmowy około dziesięciu minut. Rozmawiali o Metzu, Paolo, Caroline, Kathrine, o wojnie z Wojownikami i Spirali. W końcu wszyscy ruszyli w kierunku lotniska znajdującego się kilkanaście kilometrów dalej. Nagle zobaczyli piaskowe tornado sunące w ich stronę.

-Uwaga! Wszyscy złapmy się za ręce. Wtedy może nas nie porwie!-nakazał Dante. Wszyscy złapali się za ręce. Niestety burza piaskowa okazała się na tyle silna, że wszyscy zostali rozrzuceni po pustyni. Eathon i Paolo na południe, Lok i Caroline na północ, a na wschód, Zhalia, Dante, Kathrine i Cherit.

CDN.

Ludzie wróciłem do pisania, ale teraz na serio. Zadawajcie pytania do QB part 1, a ja odpowiem na nie w QB part 2.

QB- Zapytaj Bartka. part 1

Witam. Tu wasz bloger. Jeżeli macie jakieś pytania zapraszam do zadawania ich w komentarzach, a ja w następnej części na nie odpowiem. Zapraszam do zadawania pytań, a tutaj pytania, które dostałem na e-mail:

Czy masz dziewczynę?

Nie, nie mam. Miałem ale z nią zerwałem.

Ile masz lat?

Nie wiem czy wiecie, ale mam 14 i pół roku, ale mówiłem, że mam 12, no ale siara przed ziomkami, że mam własnego bloga.

Co sądzisz o grze Margonem?

Sądzę, że fajna gra, ale wnerwiające jest to , że walkę nad, którą panujemy możemy toczyć dopiero od 25 lvl.

Co sądzisz o pytaniach o grach?

Sądzę, że możecie je zadawać.

To odpowiedzi do pytania na e-mail, ale proszę aby zadawać pytania do drugiego odcinka zadawać w komentarzach. Pytajcie anonimowo jeśli chcecie mi to nie przeszkadza i zapraszam do zadawania pytań.