20.Moc serca.

Wyspa Sutos.

Na wyspie było wielkie poruszenie. Każdy mieszkaniec zdziwił się lecącym tytanem. Niektórzy nawet chcieli go złapać. Cherit jednak sprytnie wzbił się wyżej i doleciał do zamku Grier’a.

-Czego chcesz?-zapytał tytana król wyspy, niegdyś członek organizacji Grier.

-Cała nasza drużyna została schwytana! Wojownicy Cienia!-Wykrzyczał zmęczony już podróżą Cherit.

-Dobrze. Przyleciałeś do mnie bym wam pomógł? Najpierw polecę do Wenecji, by poinformować Fundację.

W tym samym czasie. Lochy siedziby Wojowników. Morze Śródziemne.

Lok nie wiedzieć czemu był zły na narzeczoną.

-Lok nie wiem o co ci chodzi. O to, że wyjechałam? To przecież ty ze mną się pokłóciłeś.-powiedziała Sophie.

-Ale mimo to wyjechałaś i nie pomyślałaś o tym jak ja się poczułem.-odpowiedział Lok.

-Wszyscy się ode mnie odwróciliście. Przeprosiłam i Caroline i całą drużynę, a tobie nie wiem o co chodzi.

-Daj mi spokój.-zakończył Lok. Sophie szlochała. Reszta siedziała w  lochu i nie odzywała się, ponieważ nie było ratunku. Nie mogli uciec. Czekali tylko na to, kiedy nadejdzie ratunek ze strony Fundacji. Ale kiedy. Dziś? Jutro? To było stanowczo za dużo.

Siedziba Fundacji, Wenecja, Włochy.

-Nasza najlepsza drużyna schwytana? Grier nie wiem, czy jestem w stanie ci zaufać.-Zamyślił się Metz.

-Metz, wiesz że się zmieniłem. A poza tym to Cherit powiedział mi, że są schwytani. Sam nic nie zrobię.-wytłumaczył Grier.

-Dobrze. Dostaniesz kilku łowców do pomocy.-zgodził się przywódca Fundacji.

Kilka godzin później, Morze Śródziemne, Siedziba Wojowników.

Grier, Montehue, Scarlet, Den, Harris, Guggenheim i Tersly próbowali przebić się do Siedziby. Niestety, na próżno. Siedzibę chroniła powłoka magiczna przez, którą nikt nie mógł się przebić.

-Powłoka Gniewu, to oczywiste kto za tym stoi. Profesor.-powiedział Grier.

Lochy.

W lochach była kompletna cisza. Lok leżał, nie mógł usnąć, a reszta spała. Nagle poraziło go światło. Światło jasne jak słońce. Światło, z którego biło dobro. Światło, które obudziło resztę.

-Co to?-spytała Zhalia przecierając oczy.

-Czuję jakąś wielką energię. Wielka Moc jest przed nami.-oznajmiła Sophie.

-Co to? Ja nie wierzę! To nie może być prawda!-krzyczał Lok uradowany tym co widzi.

Przed nimi stał sam, Wielki Lord Casterwil.

Wszyscy uklękli.

-Wielki Panie. Władco wszystkich tytanów i Casterwilów. Co cię do nas sprowadza?-zapytała Sophie.

-Przybywam, by wam coś powiedzieć. Wojownicy wyruszyli, by opanować świat. Zapanuje w nim mrok jeśli czegoś nie zrobicie.-powiedział Wielki Casterwil, a każdy słuchał tych kilku słów z wielkim skupieniem.

-Wielki Panie mej rodziny, zrobimy wszystko czego chcesz.-oświadczyła Sophie.

-Nie wyjdziecie stąd używając zwykłych mocy. Wasi przyjaciele chcą się przebić i was uratować, niestety nie są w stanie, ponieważ wokół siedziby jest Powłoka Gniewu.-Powiedział Lord.

-Czy da się ją przebić?-spytał Lok.

- Tak. Gniew może pokonać tylko czyste serce i moc miłości. Lok, Sophie, wasza miłość jest wielka i bardzo silna. Będąc razem wiele osiągniecie.-powiedział Casterwil i znikł.

-O co mu chodziło?-zapytała Zhalia.

-Patrz tylko.-Wskazał Dante na Loka i Sophie.

-Sophie to co ostatnio się wydarzyło, ja cię za to przepraszam. Nie powinienem się tak zachowywać.-powiedział Lok i złapał Sophie za rękę.

-Lok, ja… przyjmuję przeprosiny.-powiedziała Sophie i rzuciła się w ramiona Loka.

Nagle przed siedzibą stało się coś niebywałego. Powłoka Gniewu, która wydawała się być nie do przebicia nagle zaczęła pękać. Po chwili rozkruszyła się na miliony małych kawałków. Wszyscy, którzy stali przed siedzibą ruszyli do środka. Po tym, gdy znaleźli lochy, zniszczyli je.

-To wszystko dzięki miłości tych dwojga. Casterwil powiedział, że ich miłość jest tak wielka, że jest w stanie wszystko pokonać. Powłoka Gniewu została zniszczona przez miłość.-powiedział Paolo.

-Tak ale nie ma czasu. Musimy ruszać. Casterwil wspomniał, że Wojownicy ruszyli na podbój świata. -Powiedział Dante.

Okolice wulkanu Etna.

-Jesteśmy blisko. Panie gdy tylko rozpocznie się wybuch wrzucimy do wulkanu te dwa tytany, czyli Fanatoma i Piekielnika.-powiedział Szwik.

-Tak! Gdy na świecie zapanuje mrok każdy będzie musiał nam się pokłonić!-krzyknął Suez.

CDN.

Sorki, że taki krótki ale na następnych sześć trochę rzeczy muszę zostawić. Ludzie teraz będę już regularnie robił wpisy na blogu ;) Komentujcie proszę chcę znać waszą opinię i polecajcie innym, bo przez zastoje w pisaniu straciłem czytelników proszę.  Z góry dziękuję :) Nara :)