23. Porażka? Czy to możliwe?, czyli zwycięstwo czy porażka.

Wulkan Etna, Włochy.

Amulety wzniosły się do góry i zaczęły opadać wprost do krateru. W krytycznej sytuacji Paolo wraz z Zhalią zachowali zimną krew. Paolo chwycił Zhalię za nogę i wyrzucił ją w kierunku amuletów, a ona w momencie wyrzutu użyła hiper-skoku i złapała w ostatniej chwili amulety. Lądując zaczęła turlać się po wulkanie, a Suez używając Pustki trafił ją. Ona zaś wypuściła z rąk amulety. Suez zaczął ścigać się z Paolo. Paolo był szybszy, jednak Suez bez honoru zaatakował Pustką w plecy Paolo. Dobiegł do amuletów i zaczął dyszeć. Usiadł i zaczął odpoczywać.

W tym samym czasie, pole bitwy.

Z trwającej nieustannie bitwy zostało półtora tysiąca Wojowników i atu Casterwilów z Dante, Lokiem, Sophie, Montehue, Grierem oraz Metzem. Reszta czyli panie oraz Eathon schowali się z braku sił. Nagle Metz zrobił coś wbrew planu. Popędził na Wojowników myśląc, że w planie jest szturm na nich. W pędzie zatrzymał go jeden z Wojowników wbijając mu sztylet w prawą część tułowia, dobił go sztyletem uderzając w serca. Profesor, który obserwował to z dalszej odległości wszystko widział. I nagle coś chwyciło go za serce. Poczuł ogromną złość, poczuł ogromną złość i do siebie i do Wojowników, a szczególnie do tego, który zabił jego przyjaciela. Przyjaciela, z którym spędził tyle lat. Przeżył tyle przygód. Przeżywał dobre chwile, jak i złe. Jego dobroć, która kryła się w sercu nagle przebudziła się, pokonała złą moc, dała mu siłę. Musiał pomścić przyjaciela. Przeskoczył Wojowników i stanął u boku Dantego. Dante również poczuł złość na Wojowników i rozpacz. Jego mentor, dla którego zrobiłby wszystko. Dzięki niemu miał całe doświadczenie, to on od dziecka uczył go bycia łowcą, ale i był jego przyjacielem. Gdy zobaczył, że Profesor przeszedł na ich stronę zrozumiał, że i on stracił przyjaciela. Jakkolwiek by to brzmiało poczuł między sobą a Profesorem pewną więź. Obaj poczuli wielką moc. Poczuli w sobie wielką siłę. To była moc większa niż te, które dotąd czuli. Właśnie to była moc słońca.Obaj ruszyli na Wojowników, wykrzesali z siebie wielką moc. Rozpoczęła się Bitwa, podczas której Lok popędził odebrać tytany Suezowi. Ten wgramolił się na wulkan i wrzucił je do krateru. Lok za pomocą Szybkiego Ognia dobiegł do krateru i rzucił się do płonącej lawy. Zdążył jeszcze przenoszeniem wyrzucić je z krateru jak najdalej od Sueza, ale sam zginął. Wielki Łowca zginął ratując świat od Ciemności. Wszyscy prędko to zobaczyli. Sophie pogrążyła się w rozpaczy razem z Eathonem. Każdy Casterwil i łowca Fundacji był smutny. Szczególnie Dante, Zhalia i Cherit. Oni jednak walczyli dalej, a Sophie i Eathon odeszli od pola walki, ponieważ nie mieli sił, by walczyć. Amulety zaś padły łupem Paolo, który w porę się ocknął. Suez, który był wściekły, że znowu się nie udało podbiegł do Paolo. Rzucił mu wyzwanie. Stanęli naprzeciwko siebie z zaciśniętymi pięściami. Paolo zaczął biec. Suez w ostatniej chwili wyciągnął nogę, na którą wbiec miał rozpędzony Paolo. Ten jednak wyskoczył w górą i opadając chciał uderzyć nogą w korpus rywala. Suez jednak zablokował cios pięścią. Teraz to dowódca Wojowników zaatakował. Jednak używając Smoczej Pięści Paolo uderzył rywala w brzuch i dopełnił formalności Pustką. Suez nie żył. Paolo postanowił, że pomoże Zhalii się ocknąć i pójdzie do Eathona i Sophie, by tam odzyskać siły i pomóc innym w walce. Dante i Profesor swoją szarżą z innymi zabili stu Wojowników. Nagle stała się rzecz niesłychana. Z nieba zaczęło zbliżać się światło. Światło oślepiające, tętniące życiem. Wreszcie osiadło na ziemi, a z światła wyszedł Lok, obdarzony Mocą słońca.

-Lok swoim poświęceniem uzyskał Moc słońca od Casterwila. Tylko nielicznym to się udaje.-powiedział Paolo wybiegając z schronienia z Eathonem, Zhalią i Sophie.

-A czarodzieje?-spytała Sophie.

-To tak na prawdę ściema, którą wymyśliłem, by pomóc mojej siostrze i Kathrine.-przyznał się Paolo.

-Tak czy inaczej Moc słońca daje duże możliwości, na przykład wezwania kilku tytanów naraz.-powiedział Lok.

-Legendarny tytanie Pierzasty Wężu, legendarny tytanie Pendragonie!

-Tao, Araknosie, Behemocie, Ark przybywajcie!-wezwał tytany Profesor.

-Skąd ty je masz?-spytał Dante.

-Nie pytaj.

-Umbro, Cienisty Jaguarze!

-Legendarny tytanie Feniksie!

-Królu Bazyliszku!

-Fanatomie!

-Wilczurze!

-Jerycho!

-Vigilante!

Widok jaki teraz nastąpił był wręcz niesamowity. Wielkie tytany, najmocniejsze na świecie kontra ponad tysięczna armia Wojowników. Tytany mniejsze, jak Vigilante, Wilczur i Fanatom popędziły w sam środek armii Wojowników. Łowcy wcale nie brali udziału w walce. Duże tytany i legendarne atakowały z powietrza i z ziemi. Ogniem i pajęczynami. Kulami mocy i pięściami. Rozszarpywały, biły, niszczyły. Po dwudziestu minutach po Wojownikach zostały tylko ciała, które zaraz będą zimne i zaczną się rozkładać i krew. Na wulkanie zostały martwe ciała trzech najsilniejszych Wojowników. Wszyscy z Fundacji wiwatowali. Później przyszedł czas na składanie hołdu zmarłym. Zginęło dziewięciuset Casterwilów.To 1/4 wszystkich Casterwilów na świecie. Zginął Tersly, po którego śmierci łzy uronił nawet twardy Montehue. Zginął Metz. Wkrótce przyleciały samoloty, które zabrały martwe ciała.

Epilog

Ciała Casterwilów pochowano na nowym cmentarzu Casterwilów we Francji. Ciało Metza zostało przewiezione do Stanów Zjednoczonych, do głównej siedziby Fundacji. Montehue zrobił pogrzeb Terslyemu we Włoszech.

Dowódcą Fundacji został Profesor, ale jako że zrzucił kilkanaście kilogramów i znów zaczął wyglądać jak za młodu, tylko że ze zmarszczkami postanowił być nadal czynnym łowcą i działać razem z Eathonem i jego żoną, która postanowiła, że dalej będzie łowczynią.

Koniec.

 

Teraz kilka słów ode mnie.

Koniec serii, dlatego zrobię sobie około tygodnia przerwy. Jeśli chcecie mogę zrobić serię pytań do mnie, którą nazwę QBA ( Pytania Bartek Odpowiedzi) W której możecie zadawać mi pytania. To pierwsza propozycja. Jeśli chcecie mogę zrobić jakiś konkurs z nagrodami typu napisania jakiegoś opka do Innych Opowiadań i wymyślenia czegoś do następnej serii. Piszcie w komentarzach jak podobała się seria i co myślicie na temat QBA i konkursu, czy w ogóle to zrobić. Czekam na komenty! Piszcie co mogę zmienić i czy chcecie wyżej wymienione rzeczy na blogu! Piszcie komentarze pod tym odcinkiem jak najszybciej!

22.Bitwy ciąg dalszy.

Okolice wulkanu.

Bitwa trwała oczywiście w najlepsze. Już około godziny obydwie strony walczyły ze sobą. Lucas zawołał do Loka.

-Poradzisz sobie?

-Co kombinujesz?-spytał Lok, który miał krótką przerwę w walce, ponieważ nikt go nie atakował.

Lucas odpowiedział skinieniem głowy na stronę Montehue.

-Zhalia! Maska, teraz!-krzyknął Dante orientując się na co wpadł Lucas. On i Sophie podeszli do oddziału Loka, by go wspomóc. Zhalia użyła maskowania. Lucas natomiast zasugerował odwrót, a oddział Loka pojawił się na wschodzie odcinając Wojownikom drogę na południowy wschód, gdzie udał się Lucas, oraz maskująca się Zhalia. Po takim przegrupowaniu Wojownicy musieli się odpowiednio ustawić. I to wykorzystał oddział prowadzony przez Loka, który zwarty w jedną całość ruszył na Wojowników miał duże szanse. Musiał on pokonać około cztery i pół tysiąca Wojowników. Ale to nie było ich celem. Celem było dostanie się do Sueza i Szwika. Jednak Zhalia sama nie da rady ich pokonać. Zrobiłby to Lucas, ale on sam musi ją osłaniać. Szturm Lucasa na Południe był tym, co mogło ustawić losy bitwy. Lucas w swoim planie dodał jeden bardzo ważny ruch. Ukrył Ikary, a szturm miał tylko dać im czas na przelecenie nad Wojownikami. Gdy już to się stało Lucas zasugerował odwrót, a Wojownicy, którzy byli pewni swego ruszyli za nimi. Ikary bez względu to wykorzystały i pozabijały aż 950 Wojowników swym atakiem z zaskoczenia. Plan Lucasa był genialny. Ikary wycieńczone walką wróciły do amuletów, a Lucas wraz ze swoim oddziałem ruszył na Wojowników. Nikt nie spodziewał się tego, że to młody Casterwil będzie postacią kluczową w bitwie. Ale to jeszcze nie koniec. Podczas, gdy Casterwilowie walczyli z Wojownikami, Lucas popędził, by wspomóc Zhalię. Zauważył to jednak Gultard. Popędził i odciął mu drogę do wulkanu.

-Stań ze mną do walki. Najsilniejszy z Casterwilów, kontra ja, najsilniejszy z Wojowników. Jeden na jednego, bez tytanów!-wyzwał Lucasa na pojedynek Gultard.

-Dobrze! Ty i ja.-Lucas zgodził się, ponieważ honor nie pozwolił mu uciec. Był pewny siebie. Stanęli od siebie na około 10 metrów. Gultard i Lucas w jednym momencie ruszyli na siebie. Lucas wykonał skok do góry będąc bardzo blisko rywala i kopnął go w głowę. Niecelnie. Wylądował parę metrów od Gultarda, który bez wahania wystrzelił Klątwę Śmierci. Lucas zablokował to gardą honoru. Wiedział, że w końcu jego rywal się zmęczy, więc nie chciał samemu atakować. Blokował się Gardą Honoru. W końcu nadszedł czas, gdy zobaczył, że rywala włosy są mokre. Teraz ruszył do ataku. Nagle podbiegł do niego i pięścią uderzył w brzuch.Siła uderzenia oddaliła rywala od Lucasa o pięć metrów. Ten nieco skulony chciał przezwyciężyć ból. Wystrzelił Klątwę śmierci, która spotkała się z Ognistym Językiem Lucasa. Jego rywal słabł z każdą sekundą. Lucas postanowił puścić zaklęcie i wyskoczyć Hiper-skokiem zaklęcie Gultarda, które miało trafić Lucasa zderzyło się ze skałą, która stała nieopodal.Lucas skierował swój skok ku Gultardowi i kopnięciem w brzuch wywołał olbrzymi ból rywala, który położył się na Ziemi.

-Walka o śmierć i życie? Przegrałeś ją. Ognisty Język!-Lucas dopełnił formalności i zabił rywala mocą uderzoną prosto w głowę. Gultard po kilku minutach stracił życie.

W tym czasie Zhalia weszła na szczyt wulkanu. Lucas po pokonaniu Gultarda osłaniał Zhalię, ale nie miał od czego, ponieważ nikt jej nie widział. Paolo zobaczył, że droga do wulkanu jest wolna i popędził tam, wcześniej dyskretnie używając maskowania. Lucas postanowił, żeby Dante dał mu prowadzenie bitwy. Miał już swój plan na bitwę. Rozkazał Ludziom, którzy zostali, by przegrupowali się, i żeby czterystu walczyło, a stu, by osłaniali wulkan. Na czele obrony była Sophie, a Dante, Lucas, Montehue i Lok prowadzili atak. Paolo skradał się przed Szwika. Tytany miał jednak Suez, jednak Paolo widział Zhalię, która maskowała się. Lucas natomiast widział Paolo, dlatego sam nie poszedł w kierunku Sueza i Szwika. Paolo wreszcie odważył się i przestał używać maskowania. Nóż, który trzymał dłoni zatopił się w żołądku stratega Wojowników. Suez zorientował się, że ktoś może zaatakować go od tyłu. Zhalia zaatakowała go ale ten odskoczył. Suez spojrzał w krater wulkanu. Jeszcze chwila. Uciekał przed przeciwnikami z Fundacji używał Hiper-skoku, byle by tylko przeczekać, aż w końcu pojawi się lawa.

W tym samym czasie, pole bitwy przed wulkanem.

-Metz co ty tu robisz?-spytał Dante swego mentora, który przeszedł do ofensywy.

-Jestem w Fundacji od lat. Nie może mnie zabraknąć w takiej bitwie.-nadeszła odpowiedź.

Nagle pojawił się Profesor. Nakazał swym ludziom, aby utworzyli jakąś dziwną formację. Ta formacja popędziła na Fundaję i Casterwilów z nożami, a oczywiście im uciekli. W ten sposób odzyskali wulkan.

Na wulkanie.

-Już czas.-Suez powiedział, gdy zobaczył w wulkanie lawę. Paolo to usłyszał. Zhalia mrugnęła do niego. Suez wyrzucił tytany do wulkanu.

Ciąg dalszy nastąpi.

Sorki, że takie krótkie, ale w następnym odcinku będzie więcej. Sądzę, że będzie to opko ciut długawe, więc wyjdzie w następnym tygodniu. Nara :D No i komentujcie oczywiście :)

21.Bitwa.

Niedaleko wulkanu Etna.

Suez, Szwik i Gultard stali na wulkanie, który za kilka godzin miał wybuchnąć. Wulkan otoczony był Wojownikami Cienia, którzy przybyli z całego świata, aby wkrótce nim rządzić. Właśnie trwało przemówienie, gdy nagle ktoś je przerwał.

-Będziemy rządzić światem. Mrok zapanuje na całym globie, a my będziemy władać nad wszystkimi. Mrok wyniszczy każdego. Jedynie my będziemy nań odporni.

-Nie tak prędko dopóki ja żyję to wy nie będziecie rządzić światem!-Powiedział Dante, który nagle pojawił się razem z Denem, Harrisonem, Sophie, Lokiem, Scarlet, Montehue, Terslim i Grierem.

-Nie bądź taki pewien. Patrz co mam w ręku.-Suez pokazał Dwa amulety z tytanami.

-W każdej chwili możemy je ci zabrać.-odpowiedział Dante.

-Was jest dziewięć, a nas 10 tysięcy. Chyba nie macie szans.-zauważył Suez.

-Jesteś pewien? Mam tu kogoś kto z chęcią nam pomoże.-odciął Dante i nagle pojawił się Metz wraz z całą radą Fundacji, panią Lambert oraz Eathonem. Nie trzeba było czekać również na Casterwilów, którzy pojawili się z Lucasem na czele.

-Nas jest tysiąc,  a was dziesięć tysięcy. Nie macie szans.-Zażartował  Den.

-Już niedługo pojawi się lawa, a my wrzucimy do niej tytany, te gdy znajdą się w lawie wylecą w powietrze i rozsieją mrok, w którym my będziemy władcami.

-Dobra piękny plan Suez, ale najpierw muszą tam wpaść.-powiedział Dante.

-Ty jesteś poza kołem dziesięciu tysięcy osób, a ja jestem cztery metry od krateru.

Teraz Dante szybko przekazał wskazówki innym. Rozkazał Lokowi poprowadzić oddział stu Casterwilów, który mieli zaatakować z prawej strony. Był w nim również ojciec Loka, Den, Harrison i Scarlet. Atakowali od północy. Z Od południa był oddział dowodzony przez Montehue było w nim również stu Casterwilów oraz Paolo, Tersly i Grier. Mieli oni swoim atakiem zrobić wyrwę, przez którą Dante, Sophie, Zhalia i łowcy z Fundacji przedrzeć się do Sueza. Łowcy z Fundacji, mieli asekurować Dantego, Sophie i Zhalię. Lucas miał dowodzić resztą Casterwilów i pokonać resztę Wojowników. Niestety był jeden warunek, musieli to zrobić zanim w wulkanie pojawi się choćby najmniejsza kałuża lawy. Na to widok miał Szwik. Skąd mieli wiedzieć czy to już czas? Skąd mieli wiedzieć kiedy trzeba będzie odebrać Szwikowi amulety?  Była jednak mała szansa. Szansa, która polegała na pokonaniu wojowników i dotarciu w przewadze na Szwika i Sueza, którzy byli nie obstawieni. Ale przecież Wojownicy mogli doścignąć łowców i zaasekurować swego władcę i stratega. Po prostu trzeba było zrobić wyrwę między strażą wulkanu i przez nią się przecisnąć do amuletów. Oddział Loka walczył przy użyciu Ikarów i Fejon. Lok wezwał Dendrasa i Hoplitę. Den wezwał Piekielnego łucznika, ojciec Loka Wilczura, Harrison Jerycho, a Scarlet Fyrbolga. Nie wezwali wszystkich najsilniejszych tytanów, ponieważ oszczędzali siły. Wojownicy natomiast wezwali wszystkich swoich tytanów. Nie było łatwo pokonać oddziału, którym się zajęli. Musieli pokonać trzy tysiące Wojowników. Montehue wziął na siebie cztery tysiące Wojowników. Pozostałymi trzema zajął się Lucas. Miał on najwięcej oddziałów dlatego też wziął środek, z powodu, że tam byli najsilniejsi Wojownicy pod wodzą Gultarda. W oddziale Loka Dante skrycie widział szansę. Czuł, że tylko jego młodszy łowca, którego jest mentorem da radę. Czasami myślał nawet, że uczeń przerósł mistrza. Podczas tej bitwy, w której po raz kolejny ważyły się losy świata Lok zachowywał zimną krew. Dowodził swoim oddziałem jak generał. Ikary walczyły w powietrzu z Ciemnymi Czarodziejami. Kule tytanów Wojowników napotykały strzały Ikara. Lok jednak nakazał Denowi dać rozkaz Przeklętemu Łucznikowi, by wykorzystywał walkę Ikarów z Ciemnymi Czarodziejami i niszczył ich strzałami. Fejony musiały rozprawić się z Mrocznymi Wojownikami. Tu było podobnie. Tytani Łowców z Fundacji wykorzystywały zamieszanie między Fejonami i Mrocznymi Wojownikami ścinając, ściskając i miażdżąc tych złych. W oddziale Montehue było inaczej. Montehue sam ścinał rywali swymi siekierami, a po zabijanych Wojownikach zostały same zakrwawione ciała i plamy krwi. Paolo i Grier postanowili, że pójdą z Casterwilami tam, gdzie jest najbardziej gorąco i stoczyć z nimi pojedynek. Montehue został z tyłu. Była to misja samobójcza. Aż 60 Casterwilów zginęło od mocy i mieczy Wojowników. Uratowali się Paolo, Grier i 40 Casterwilów. Tersly zginął. Gdy zobaczył to Montehue ruszył, by odzyskać ciało przyjaciela. Miał przeciwko sobie dwa tysiące Wojowników. Szybko, by zginął ale ci, którzy się uratowali zaatakowali z powietrza oraz z ziemi, czyli Fejonami i Ikarami. Paolo wezwał Wolnego Strzelca, a Grier Wszechpotężnego Żywacza. Paolo postanowił, że zrobi szturm jeszcze raz. Jako, że blisko niego kręciły się Zhalia i Sophie poprosił je o osłanianie. Zhalia przy pomocy Gareona, a Sophie Enfluxion. Woda i Strzały pokonały ku zdziwieniu wszystkich aż tysiąc Wojowników. Spowodowane to było tym, że Paolo, Grier, Montehue i Casterwilowie skupili na sobie uwagę Wojowników. Tytani zajęli się Wojownikami, którzy ogłupieli tym szturmem, bo zapomnieli wezwać tytanów. Gdy Paolo zobaczył, że tytani zaczynają wracać do amuletów, a Montehue ma Tersly’ego wycofał oddział, by nie stracić swoich. Już wystarczająco zrobił, ponieważ ten tysiąc, który został mogą pokonać przy pomocy innych oddziałów. Ileż to roboty zrobili Montehue z Paolo? Bardzo dużo.

Było już o oddziałach północno-zachodnim i południowo-zachodnim więc teraz czas na wschód. Tam walka była zażarta, gdyż Ikary wzniosły się pod rozkazem Lucasa wyżej niż zwykle i spuszczały się w dół. Przy sile spadania wystrzeliwały strzały, które niszczyły Wojowników. Zniszczyli aż pięciuset Wojowników oraz wszystkich tytanów wroga. Lucas dawał rozkaz, że gdy Casterwilowie widzą walczących między sobą tytanów mają niszczyć je mocami. Centralny oddział, z którym walczyli miał dowódcę, który ani myślał dawać wskazówki innym, lecz zrobił szturm. Lucas wiedział, że każdy ma swego Ikara i tylko kilkunastu było zmuszonych do powrotu do amuletu, więc podczas szturmu Wojowników na łeb na szyję, on kazał, by Ikary uniosły ich do góry. I zrobili to co i wcześniej czyli wzbili się wysoko w powietrze i niczym kule bombowca niszczyli Wojowników strzałami i mocami spadając z powietrza i lądując Kocim Skokiem. Zostało dwa i pół tysiąca Wojowników lecz Lucas wpadł na inny pomysł.

Ciąg dalszy nastąpi.

Sorka, że opóźnione ale dużo miałem sprawdzianów i nauki, oraz trzeba było dużo myśleć przy tym opku ale się udało. Czytajcie i komentujcie!  Dozo w następnym odcinku :D Nara! :D