Reupload

Dzień dobry!

Wracam na stare śmieci. Ostatnio postanowiłem sobie wrócić do oglądania Huntika, choć pogodziłem się, że 3 serii Huntika nie będzie. Blog troszkę umarł, ale pora na zmartwychwstanie, a gdy to czytasz najpewniej napisane jest nowe opko. Wracamy do żywych! Polecajcie, komentujcie i czytajcie, obiecuję, nie zawiodę was.

19. Zaginieni cz.2

Wschodnia część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

Burza piaskowa ucichła. Zhalia, Dante, Kathrine i Cherit leżeli na piasku. Wstali i zaczęli rozmawiać.

-Dokąd iść?-spytała Zhalia

-Biorąc pod uwagę porę dnia słońce jest na zachodzie. Jeżeli będziemy iść w stronę słońca dotrzemy do Chartumu.-stwierdził Dante.

I ruszyli jak powiedział Dante na zachód, do Chartumu.

Południowa część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

Eathon i Paolo wstali z piasku. Zaczęli się rozglądać.

-Musimy kierować się na zachód. W stronę Sudanu. Sądzę, że Dante poprowadzi wszystkich właśnie tam.-Wymyślił Paolo.

-Tak. Ale należy pamiętać, że noce tutaj są bardzo zimne. Podczas jednej z wypraw dawno temu nauczyłem robić się zegary słoneczne. zobaczymy, która jest godzina. Jeżeli będzie późno zostaniemy tu i w wydmie wykopiemy jaskinię. Tam będzie ciepło.-odpowiedział Eathon. Znalazł patyk i kilka kamieni. Narysował kółko, a w jego środku postawił patyk.

-I co?-zapytał Paolo.

-Bierzmy się za kopanie. Jest godzina ósma, a gdy nadejdzie noc będzie zbyt zimno na podróż. Chartum jest co najmniej kilkanaście kilometrów stąd, bo nie widać go na widnokręgu.-stwierdził Eathon.

-Właśnie dlatego uważany jest pan za najlepszego łowcę Fundacji.-pochlebił Paolo.

I zaczęli kopać. Kopali rękami i butami. W końcu powstała mała jaskinia. Łowcy weszli do niej i na patykach rozniecili ogień.

Północna część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

Lok i Caroline po wstaniu z piasku, postanowili, że Lok poleci na Kipperinie i zobaczy, co jest w pobliżu. Zobaczył tylko pustynię, i ogień płonący na południowym-wschodzie. Wyruszyli w tę stronę, myśląc, że to reszta drużyny rozpaliła ten ogień. Wkrótce nastała noc. Zrobiło się strasznie zimno. Zaczęli biec w kierunku ognia, ale z zimna nie byli w stanie dalej biec. Lok znów wezwał Kipperina, a ten zaniósł ich do ognia. Niestety był to obóz Wojowników, którzy łatwo schwytali Caroline i Loka, którzy nie mieli siły do walki z powodu tego, że byli strasznie zmarznięci.

Wschodnia część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

-Robi się strasznie zimno. -powiedziała Zhalia.

-Wiem, proponuję odpalić Szybki Ogień.

-Ale ona nie jest w stanie użyć tej mocy.-skinęła na Kathrine Zhalia.

-A właśnie, że nie. Minął miesiąc, odkąd Paolo nas odnalazł i umiem już podstawowe moce i mam już dwa tytany, Wolnego Strzelca i Hoplitę od Paolo.-pochwaliła się Kathrine.

-Ale kiedy?-zapytała Zhalia.

-Przez cały ten czas Paolo szkolił mnie i Caroline.

-Aha. Dobra biegnijmy, bo robi się strasznie zimno. Cherit.-skinął na małego tytana Dante.

-Się rozumie.-powiedział Cherit i usiadł na ramieniu Dantego.

-Szybki Ogień!

Cała trójka i mały tytan pobiegli na zachód. Po dopiero godzinie dotarli do Chartumu. Jako, że nie mieli wynajętego hotelu, musieli spać w samolocie.

Następnego dnia, południowa część pustyni, okolice Chartumu, Sudan.

Eathon i Paolo wstali. Postanowili szybko ruszyć do Chartumu, póki nie brakuje im sił.Pobiegli Szybkim Ogniem. Po dwóch godzinach byli w samolocie.

-Gdzie Lok?-spytał Eathon.

-Gdzie moja siostra?-spytał Paolo.

-Nie mam pojęcia. Musimy ich szukać, ale najpierw zjedzmy coś, przygotujmy prowiant na podróż i wodę. Dopiero wtedy wyruszymy.-zarządził Dante. Po godzinie wyruszyli na wielbłądach. Dante wyjął Holotom, by zobaczy, w którą stronę iść. Na Holotomie wyświetliły się małe punkciki koloru czerwonego.

-Są około 25 kilometrów od nas. Musimy jechać na południowy-wschód. Spieszmy się, a wieczorem ich dogonimy.-stwierdził Eathon.

Pora południowa, pustynia, Sudan.

Dante otworzył Holotom i zobaczył, że są nadal 25 kilometrów od punkciku.

-Nie pasuje mi tu coś. Powinniśmy się do nich zbliżyć. Nie mogą pieszo iść tak szybko, ani używając Szybkiego Ognia.-powiedziała z przejęciem Zhalia.

-Potrzebujemy tytana, który wyleci w ich stronę z wiadomością, którą napiszemy.-stwierdził Dante. I nagle w jego głowie pojawił się jakby orli skrzek.-Skrzydlak, Wrzech potęga!-przyzwał tytana. Ukazał się piękny, dumny ptak w złotej zbroi. Dante napisał wiadomość o treści:

Lok, gdzie jesteście? Zatrzymajcie się jedziemy po was.

Dante.

Zwinął ją w rulonik i dał w szpony skrzydlakowi. Po kilku godzinach skrzydlak wrócił z wiadomością od Loka.

 Wczoraj wieczorem, gdy byliśmy zmarznięci porwali nas Wojownicy.  Jesteśmy teraz na postoju do jutra, bo dwaj strażnicy i dziesięciu Wojowników jest głodna. Macie czas do jutra. Jest ze mną Caroline.

-Ruszajmy. Jest południe, a oni 30 kilometrów od nas.-powiedziała Kathrine.

Wielbłądy ruszyły. Był wieczór, gdy byli 10 kilometrów od Wojowników. O północy byli bardzo blisko Wojowników, którzy załadowywali się na wielbłądy, albowiem wcześniej przez lunetę wypatrzyli łowców. Zaczęła się ucieczka Wojowników. Jeden z nich wpadł na pomysł, dzięki któremu udało się zgubić łowców. Oto wezwał Ciemnego Czarodzieja, który posłał wybuchowe kule magiczne, które wybuchły przed Wielbłądami i wystraszyły je. Gdy wielbłądy uspokoiły się, było już za późno, by gonić Wojowników. Rozbili obóz, a nazajutrz wrócili do Chartumu.

Dwa dni później, dom Dantego, Wenecja, Włochy.

Podczas gdy drużyna kombinowała jak odbić Loka i Caroline zjawił się wysłaniec Wojowników.

-Oddamy wam tę dwójkę w zamian za tytany ognia i Casterwilkę.-oznajmił.

-A Ark?-zapytał Paolo.

-Niepotrzebny.-odpowiedział wysłannik i znikł.

-Kurde! Dlaczego ona musiała odjechać?-zdenerwował się Paolo.

-Lecimy wszyscy do Paryża. Eathon, ty polecisz do Nowego Jorku, do naszej głównej siedziby, spotkasz się ze starymi przyjaciółmi, i sporządzisz raport o tym, co wydarzyło się na pustyni i sprawozdanie o tym, co było w Huntiku.-zarządził Dante.

I wylecieli do Paryża. Dante był pewny, że Sophie jest w bibliotece Casterwilów i tam właśnie skierował drużynę.Nie pomylił się.

-Sophie, posłuchaj. My nie chcieliśmy żebyś ty wyjechała, bo jej nie ufasz, ale że powinnaś jej zaufać.-wytłumaczył Dante.

-Przepraszam.-zwróciła się do Caroline Sophie. Caroline przyjęła przeprosiny. Dante wytłumaczyli co stało się na pustyni. Sophie zgodziła się, by wrócić z nimi.Jeszcze wieczorem wylecieli do siedziby Wojowników. Weszli do siedziby, oprócz Zhalii, która miała za pomocą maskowania ukryć się i niepostrzeżenie zaatakować Wojowników. Po wejściu przywitał ich Suez w asyście 30 Wojowników. Dante dał mu tytany, a Sophie sama poszła do Wojowników, którzy oddali im Caroline i Loka. Zhalia nagle wyskoczyła z Bazyliszkiem, ale Wyskoczyło na nią około piętnastu Wojowników i 10 tytanów, które rozprawiły się z Królem Bazyliszkiem. A obok ścian Maskowania pozbyło się kolejnych 15 Wojowników, którzy schwytali resztę drużyny.

Po godzinie Cherit wyleciał do Włoch, by poinformować Fundację o tym, że drużyna została schwytana, ponieważ Dante kazał mu lecieć do Włoch i poinformować Fundację, jeśli nie wypłyną z Morza.

CDN

Zapraszam do komentowania i zadawania pytań.

Odc.6 Poszukiwania informacji o wrogu.

Sala treningowa ,Dom Dantego ,Wenecja ,Włochy

-Pamiętaj .Jeżeli jesteś w opałach nie panikuj.Jedyne co może Ci przeszkodzić to panika.-Sophie medytowała wraz z nowym łowcą.-Teraz myśl o jednym.Jesteś silny ,masz siłę.-powiedziała.Siedzieli w siadzie skrzyżnym przez 20 minut.Przerwał im krzyk.

-Aaa!Dan skąd wziąłeś wodę?!-krzyknął przemoczony Lok.

-To tak się wita przyjaciela?-spytał Dan.

-Cześć Dan.Lok idź się przebrać w suche ciuchy.-powiedział wchodzący z salonu do przedpokoju Dante .

-Hej Dan.Co słychać?-spytała Zhalia ,która weszła do przedpokoju za Dantem .

-Słyszałem ,że uwolniliście wojowników cienia i ,że dołączył do was nowy łowca.-powiedział Dan.

-Niestety tak.Chodź do salo…-przerwał Dantemu krzyk Sophie.

-Dan !Cześć!Dawno cię tutaj nie było.-przywitała Dana Sophie.

-Teraz prowadzę misje z Montehue i Tersly’m ,więc nie mam za dużo czasu na odwiedziny.-oświadczył.

-Co u Harrisona ?-spytała Sophie .

-Postanowił ,że niedługo dołączy do nas.-powiedział.

-Może pójdziemy do salonu .-zaproponowała Sophie.I weszli do salonu.

-A i jeszcze jedno.Mógłbym poznać nowego?-spytał Dan.

-Eee tak .Paolo chodź !Musimy Ci kogoś przedstawić!-zawołał Dante.Po chwili do salonu wszedł nowy łowca.

-Przedstawiam Ci Dana.Łowcę fundacji.-przedstawił Dante.Dan to Paolo .Nasz nowy łowca.

-Cześć -przywitał Dan.

-Cześć-odpowiedział nowy.

-I jak to było z tymi wojownikami?-spytał Dan.

-Szkoda gadać.-powiedział Lok.

-Było tak.Metz zlecił nam misję ,w której mieliśmy uratować te dwie dziewczynki z Paryża.Wiesz ,które?-zaczęła Sophie.

-Wiem.-odpowiedział.

-Poszukiwania zaprowadziły nas do Katakumb.Tam jakiś Duch powiedział nam ,że jeżeli nie oddamy mu Ark on uwolni Wojowników Cienia.Dwa dni później dostaliśmy misję od Metza ,w której mieliśmy w pewnym budynku znaleźć pewnego tytana.Ale gdy Skoczek otworzył podwodny budynek ,wypadła z niego armia Wojowników.Podjęliśmy z nimi walkę ,ale jako ,że było ich więcej dali nam solidne manto.Później doszliśmy do wniosku ,że duch podszył się pod Metza .-skończyła opowieść Sophie.

-Aha .Grubo.-powiedział Dan.

-Jutro rano ,wyjeżdżamy do Paryża ,by dowiedzieć się czegoś więcej o armii i o duchu.Jedziesz z nami?-spytała Zhalia.

-Chętnie.A gdzie jest Cherit?Mam dla niego sernik.-spytał Dan.’

-W pokoju obok ,śpi.-odpowiedział Lok.

-Wpadnę do niego.-powiedział Dan i wstał z fotela.Ruszył w stronę pokoju ,w którym spał Cherit.Obudził go.

-Kto mnie budzi?-spytał Cherit.

-Zgadnij.-powiedział Dan.

-Hmm.Po głosie… Dan!Wróciłeś!-krzyknął uradowany.

-Mam dla ciebie Serniczek.-powiedział.

-Gdzie!?-krzyknął pytająco.

-Masz.-wyciągnął zza siebie kawałek sernika na talerzyku.

-Dziękuję-podziękował.-Ile z nami będziesz?-spytał z pełną buzią.

-Wyjeżdżam pojutrze do naszego (mówiąc naszego miał na myśli jego ,Harrisona Montehue i Tersli’ego.)domu.-oznajmił.

-To znaczy ,że jedziesz jutro z nami do Paryża?-spytał.

-Tak-odpowiedział.

-A ja zostaję w domu.-powiedział Cherit.

Dzień później ,Samolot do Paryża.

Dante ,który jak zwykle był pilotem włączył auto-pilota.Teraz podszedł do reszty drużyny siedzącej na fotelach za fotelami pilotów.

-Holotomie ,misja Informacje.-zarządził otwierając Holotom.-Po przylocie do Paryża rozdzielimy się ,ja pójdę z Lokiem do katakumb ,by tam coś znaleźć.Dan ,pójdziesz z Paolo do Katedry Notre-Dame .Zhalia ,Sophie.Wy pójdziecie do domu Klemensa.Tam na was czeka.-zarządził Dante.Teraz Dante poszedł z Zhaliądo kokpitu ,by bezpiecznie wylądować.Po wylądowaniu rozdzielili się.Każdy poszedł w ustalonym kierunku.Teraz przeniesiemy się do Katakumb.Dante i Lok na skróty weszli przez balet ,który był zamknięty.Gdy stanęli przed przejściami ,wybrali środkowe ,w którym Lok zrobił dziurę na środku podłogi.Teraz stanęli przed dziurą.

-No ,no Lok.Nieźle.-pochwalił Dante.

-Dobra wchodźmy.-ponaglił Lok.I oczywiście weszli.Zaczęli szukać .Szukali książki ,lub czegoś innego ,co mogłoby im pomóc w walce z Wojownikami Cienia.Lok szukał na półce z książkami.Dante szukał wśród papierów.

-Dante!Mam!-krzyknął Lok.

-Co masz?-spytał Dante.

-To wygląda na pamiętnik.-powiedział Lok.-Wychodź skoczku!-wezał Skoczka Lok.-Skoczku ,otwórz ten pamiętnik.-rozkazał Skoczkowi Lok.Skoczek jednym machnięciem ogona otworzył zamek pamiętnika.

-Co tam pisze?-spytał Loka Dante.

-Poczekaj.Ark nie ,historia mego życia ,nie .O!Jest.

„Dowódca Wojowników Cienia grozi mi ,że jeżeli nie oddam im Ark on przejmie kontrolę nad moją duszą.Ja zamknęłam ich pod wodą ,ale gdy zamykała zmanipulowali mą duszę.Czuję ,że powoli zaczyna mnie kontrolować.”

-Dobra Lok.Zabierzmy pamiętnik do domu Klemensa.I poszli do domu Klemensa

Katedra Notre-Dame ,Paryż ,Francja.

-Dan ,jak sądzisz ,co możemy tu znaleźć?-spytał Paolo po wejściu do Katedry.

-Nie wiem.-odpowiedział.I zaczęli szukać.Szukali przez 40 minut ,aż w końcu doszli do wniosku ,że nic nie ma.

-Hej ,a może szukamy w złym miejscu.-zaczął Paolo-Dante powiedział mi kiedyś ,że do katedry dotarli dzięki gargulcom.Może tam coś znajdziemy.-zaproponował.

-Tak ,masz rację.Tu nic nie ma.-zgodził się.Szli chodnikiem .Mijali kamienice.W końcu dotarli do wieży.

-Hiper-sko…-Danowi przerwał Paolo.

-Nie umiem hiper-skoku.-poskarżył się.

-Ok.Nauczę cię.Skup się i pomyśl ,że jesteś wysoko ,że skaczesz ,skaczesz bardzo wysoko .Już.-powiedział Dan.

-Hiper-skok!-nowemu łowcy udała się moc.

-Hiper-skok!-dołączył do skaczącego pomiędzy wieżami nowego łowcy.Gdy dotarli na dach zaczęli szukać obok gargulców.Dan stanął obok jednego z gargulców.Zaczął macać ,aż w końcu wpadł na pomysł pociągnięcia gargulca za ogon.Pociągnął.Teraz gargulcowi otworzyła się gęba.

-Paolo tu coś jest.-powiedział Dan.

-Co-spytał.

-Sądzę ,że te gargulce mogły kiedyś żyć.Mogły coś widzieć.-stwierdził.

-Poczekaj chwilę.-powiedział nowy łowca.-Powiedz co widziałeś-zwrócił się do gargulca-Joanna Dark ,co wiesz o Joannie Dark!-zarządził.

-To nic nie da.-stwierdził Dan.

-Spójrz coś świeci się w jego gębie.-pokazał.

-To jakaś scena-spojrzał w gębę gargulca Dan.Dołączył do niego Paolo.Teraz patrzyli na scenę ,w której pewna kobieta szarpała się z pewnym mężczyzną.Po chwili szarpaniny ,kobieta wystrzeliła pustką w mężczyznę.

-Ten facet.Widziałem go to chyba dowódca Wojowników Cienia!-powiedział Paolo.

-Tak.Musimy powiedzieć o tym reszcie.Chodź idziemy do siedziby.-powiedział Dan.

Dom Klemensa  ,Paryż ,Francja

-Klemens ,jak sądzisz czy Ark może mieć jakąś większą moc?-spytała Sophie.

-Musimy to brać pod uwagę.To legendarny tytan.Musimy go chronić.-powiedział Klemens.

-Tak musicie powiększyć systemy obronne .Proponuję ,żebyś dał go nam.Zawieziemy go do Nowego Jorku.Tam są największe systemy obronne.-zaproponowała Zhalia.

-Tak to dobry pomysł .-potwierdził Klemens.

-Klemens proponuję też ,abyś to ty zawiózł Ark i prowadził badania w Nowym Jorku.-dodała Zhalia.

-Dobrze polecę tam-potwierdził.

Teraz usłyszeli pukanie do drzwi.

-Proszę ,otwarte!-zawołał Klemens..

-Cześć Klemens.-przywitał się Dante i wyjął z kieszeni płaszcza pamiętnik.

-Cześć!To pamiętnik Joanny Dark ,przeczytajcie.-powiedział Lok.Klemens po przeczytaniu podał pamiętnik Zhalii ,a Zhalia Sophie.Teraz usłyszeli kolejne pukanie.

-Wejść!-krzyknął Klemens.

-Cześć!Mamy informacje.-powiedział Dan.

-Klemens poznaj naszego nowego łowcę ,Paolo-powiedziała Sophie.

-Cześć.-przywitał Klemens.

-Cześć.-odpowiedział.

-Najpierw przeczytajcie ,stronę pamiętnika Joanny Dark.-powiedział Lok.I podał im pamiętnik.

-Ooo.To by się zgadzało z tym co zobaczyliśmy w gębie gargulca .Joanna szarpała się z dowódcą armii Wojowników Cienia.-powiedział Paolo.

-Pozwoliłem sobie wziąć jedną książkę z Katakumb.Też napisała ją Joanna Dark.Napisała ,że Wojownicy Cienia Chcą zaprowadzić na Ziemi cień na zawsze.-powiedział Lok.

-To znaczy ,że Ark jest potrzebny Wojownikom ,do zaprowadzenia cienia.-stwierdziła Zhalia.

-Klemens ,przetransportujemy cię do USA z Ark .Będziesz miał naszą ochronę.-powiedział Dante i poszli na lotnisko.Wsiedli do samolotu i polecieli do USA.Nie spuścili Ark z oczu ,aż do siedziby fundacji.

-Nareszcie mam okazje spotkać nowego łowcę na żywo.Witaj-Metz podał Paolo rękę.

-Metz ,musicie chronić Ark.Jeżeli kto lub coś go wykradnie świat może pogrążyć się w cieniu.-powiedział Dante Metzowi.

-Dobrze .-zgodził się.

-Panie Metz.Musicie uważać.Proponuję założyć wykrywacz dusz ,macie coś takiego ,by ten strzegł Ark .Niech dwóch łowców chroni Ark ,a jeden będzie przy wykrywaczu.Mamy tu problem ze zmanipulowanym duchem Joanny Dark.-powiedział Paolo.

-Mów mi po imieniu .Dobrze zrobię jak mówisz.Teraz lećcie do domu do Wenecji.-powiedział Metz.

-Dobrze.-zgodził się Dante i poszli na lotnisko.Po dwóch godzinach wylądowali na lotnisku w Wenecji.Tam była już noc.Poszli do domu ,a po powrocie wykąpali się i poszli spać.

Ciąg dalszy nastąpi.

Obiecuję ,że będę pisał długie opowiadania.To ma 1134 słowa.

Odc.5 Uwolnienie wroga.

Gdzieś w Morzu Śródziemnym .

Duch wleciał przez ścianę do murowanego budynku (oczywiście pod wodą) .W środku było bardzo dużo figur wielkości człowieka*.Duch przeleciał obok wszystkich zastygłych figur rozpylając za sobą niebieski pyłek.Jedna z figur nie była zastygnięta.Był to dowódca .

-Nareszcie ,od pięciuset lat jesteśmy tu więzieni .Odczaruj moich wojowników.Odczaruj moją armię.-kazał duchowi odczarować całą ciemną armię.Po chwili wszyscy wojownicy zostali przywróceni do życia.

-Nie wyjdziemy stąd.Rozkazuję ci ,zmanipuluj kogoś ,rozkaż mu uwolnić nas!-Dowódca zdawał się manipulować ducha.

-Dobrze panie ,wiem kto was uwolni.-powiedział swym chrypliwym głosem duch.

Sala treningowa ,Dom Dantego ,Wenecja ,Włochy.

-Skup się .Wykonanie pierwszego zaklęcia wymaga skupienia.Skup w sobie całą wolę .Dobrze ,teraz wyceluj w tarczę.-Zaczęła lekcję Zhalia.

-Burza błysków!-moc udała się i burza błysków poleciała w tarczę stojącą 10 metrów dalej.

-Brawo!Udała Ci się pierwsza moc …-przerwało jej wołanie Loka.

-Zhalia ,Paolo chodźcie !-zawołał.

-Macie nową misję.Polecicie nad Morze Śródziemne i zanurkujecie .Znajdziecie tam murowany budynek .Jest w nim tytan.To tyle.-zlecił misję Metz.

-Nie uważacie ,że jakoś dziwnie brzmiał ?-spytał Lok.

-Tak ,ale to nie ważne ,lecimy nad Morze.-zarządził Dante.Po godzinie byli nad Morzem .Założyli stroje do nurkowania i skoczyli .Teraz są pod wodą.Płyną w stronę północną.

-Dante ,tam coś jest!-poinformował Dantego Lok.Faktycznie przed nimi był budynek .

-Sami tego nie otworzymy!Lok!-zarządził Dante.

-Wychodź skoczku!-wezwał tytana Lok.(Nie będę więcej opisywał tytanów ,jeżeli lubicie huntik to wiecie ,jak tytany wyglądają) .-Skoczku ,otwórz te wrota!-zarządził tytanowi Lok.Teraz Skoczek zaczął we wrotach szukać otworu.Znalazł małą dziurkę ,do której włożył część ogona.Wrota otworzyły się.Teraz z budynku wprost na nich poleciały setki Burz Błysków.

-Osłona!-osłonił mocą drużynę Dante.-Nie wytrzymam tak długo!Wezwijcie tytany!-zarządził.

-No to dawaj ,Basilardzie!-wezwał tytana Lok.

-Walczmy razem ,Sabrielo!-wezwała tytana Sophie.

-Pomóż mi Greonie!-wezwała tytana Zhalia.

-Pokaż swoją siłę ,Fanatomie!-wezwał tytana Paolo.

-Chodź się pobawić ,Calibanie!-wezwał tytana Dante.Tytani ,do boju!-Zarządzili w tym samym czasie.Tytani ruszyli do boju.Szybko zrobili sobie przewagę .Basilard ,Caliban ,Fanatom i Sabriela przepoławiali mieczami wojowników cienia ,Gareon pojawiał się i strzelał z oczu niebieski ogień i znikał ,ale tych było za dużo.Pięściami powalili całą drużynę na Ziemię od tyłu ,gdy ta walczyła z innymi wojownikami.Gdy pokonali drużynę zabrali się za tytany.Tytany pokonały 1/10 wojowników bezpowrotnie.Reszta wojowników pokonała tytany.

-Dowódco!Zabierzmy ich!-odezwał się jeden z wojowników.

-Nie !Gdy się obudzą będą w pełni sił !Nie będziemy mieli szans.-Wytłumaczył.Po chwili wypłynęli na powierzchnię.(Ponieważ mieli moc oddychania pod wodą nie zginęli.Drużyna natomiast miała butle z tlenem ,który zaczął się kończyć) .Pierwszy zaczął budzić się Dante .

-Co jest?Ekh .Pamiętam ,wojownicy .Ekh .Tlen się kończy.Oczyść drogę ,Metagolemie!-wezwał tytana Dante.-Weź nas na powierzchnię.-zarządził Dante Metagolemowi .Teraz Metagolem zaczął iść w stronę brzegu z drużyną na rękach.Po chwili drużyna leżąca na brzegu zaczęła się budzić.

-Dante ,co się stało?-spytała Sophie.

-Wojownicy cienia zostali uwolnieni przez nas.Pewnie duch podszył się pod Metza i kazał nam uwolnić armię .-poinformował Dante.

-Więc jednak miałem rację.-powiedział Lok.-W jego głosie było coś dziwnego.-dodał.

-Nic nie zmienimy.Teraz nasz cel jest jasny.Musimy ich pokonać.-powiedziała Zhalia.

-Dobra ,lećmy teraz do domu .Poinformujemy Metza.-Powiedział Lok.Teraz wziął Paolo za rękę i wszyscy hieper-skokiem dostali się do samolotu.Dante usiadł na miejscu pilota i skierował samolot w stronę Wenecji.

Dom Dantego ,Wenecja ,Włochy.

Teraz połączyli się z Metzem.

-Metz ,duch z Katakumb podszył się pod Ciebie i zlecił nam misję ,w której mieliśmy znaleźć tytana w budynku pod wodą.Ale nie było tam tytana ,tylko armia Wojowników Cienia.Pokonali nas i uciekli .-poinformował Dante.

-Nic nie zmienimy .Możemy tylko podjąć z nimi wojnę .Zhalia ,jak idzie szkolenie Paolo?-spytał Metz.

-Jest OK .Nauczył się już Burzy Błysków.-poinformowała.

-Cieszę się .Paolo ,jesteś łowcą fundacji.Przydasz się do nowej wojny.-powiedział Metz.

-To znaczy ,że według rady Huntik jestem łowcą-spytał.

-Otóż to .-powiedział Lok.

-Super.-powiedział Paolo.

-Teraz musisz przyłożyć się do treningu .Ale jesteś w najlepszej drużynie w fundacji ,więc będzie z Ciebie dobry łowca.Masz świetnych nauczycieli.-powiedział Metz.-Teraz żegnam się z wami.-pożegnał się.

-Cześć Metz.-powiedział Dante.

-Dobra .Paolo masz ze mną trening walki wręcz.-powiedział Dante i poszli do sali treningowej.

Ciąg dalszy nastąpi.

 

*Tak wygląda jedna figura.Tylko ,że bez miecza i tarczy.

odc.4 Nowa wojna.

Katakumby ,Paryż ,Francja

-Okropnie tu ciemno-zaskarżył się Lok.

-To zaświeć latarkę ,nie mów ,że nie wziąłeś.-Zhalia sarkastycznie odpowiedziała Lokowi.

-Nie .-powiedział.

-Ja mam .-odpowiedziała Sophie zaświecając latarkę.W tym momencie stanęli przed trzema przejściami.

-Rozdzielamy się ,ja idę z Sophie do przejścia po lewo. Zhalia idź do przejścia w środku z Lokiem .Paolo ,Cherit wy pójdziecie do przejścia po prawo ,dacie radę?-zarządził i spytał Dante.

-Tak ,raczej tak.-odpowiedział Paolo.

Gdzieś w Katakumbach ,Paryż ,Francja

-Haha ,rozdzielili się ,zaatakuję najsłabszy punkt ,a później postawię warunek albo on ,albo Ark.-wypowiedział się chrypliwym duch ,który był kobietą.

Lewe przejście ,Paryż ,Francja

-Dante jak sądzisz ,czy z Paolo będzie dobry łowca?-spytała Sophie.

-Sądzę ,że Zhalia dobrze go wyszkoli i będzie z niego dobry pożytek .-odpowiedział.

-Polubiłam go ,mam nadzieję ,że po powrocie do Wenecji będziemy mieli czas na trening .Bez treningu będzie ciężko.-zmartwiła się Sophie.

-Spokojnie  ,damy radę.-uspokoił przyjaciółkę Dante .I poszli dalej.

W tym samym czasie ,środkowe przejście ,Paryż ,Francja.

Gdy Lok i Zhalia szli przejściem dało się słyszeć pisk i krzyk kobiety o chrypliwym głosie ,ale pomiędzy kamiennymi ścianami słychać było tylko ciche echo.

-Lok ,słyszałeś to?-spytała Zhalia.

-Tak ,jakby pisk i krzyk chrypliwego głosu?Tak słyszałem .-oparł Lok.

-Może to dziewczynki i osoba ,która je porwała.Musimy sprawdzić gdzie są ,ale Dante wziął Holotom i nie możemy użyć echo mapy .-powiedziała Zhalia.

-Mam w Smartphonie echo mapę .Technicy fundacji mi to wbudowali.-odpowiedział Lok.

-Hej , czemu ty to masz ,a ja nie?-spytała Zhalia.

-Byłem przedwczoraj w siedzibie .-odpowiedział.

-Gdy wrócimy idę tam.-oświadczyła.-Dobra dawaj.

I Lok włączył echo mapę .Nie zapomnieli ,by zatkać uszy.Teraz na Smartphonie Loka pojawił się czerwony zarys pomieszczeń.Po lewej : Dante i Sophie ,którzy szli do przodu lewym przejściem ,w środku :Lok i Zhalia z echo-mapą i po prawej Paolo i Cherit ,którzy idą do przodu prawym przejściem.

-Nic tu nie ma.-stwierdził Lok.

-Skieruj echo-mapę pod nas.-zarządziła Zhalia. Lok zrobił to ,co kazała mu Zhalia skierował echo mapę do dołu ,by ta zbadała teren pod podłogą.Teraz na Smartphonie Loka pojawił się obraz jednego wielkiego pomieszczenia.W pomieszczeniu widać było :dwie dziewczynki przywiązane do siebie i… nic więcej.

-Ok.Mamy dziewczynki ,ale tego kto je porwał nie widać.-stwierdziła Zhalia.

-Nie szkodzi ,trzeba przedostać się na dół.-powiedział Lok.

-Jak?-spytała.

-Rozwalimy podłogę-powiedział z uśmiechem Lok.-No to dawaj ,Basilardzie!-wezwał tytana Lok.Basilard jest tytanem złotego koloru jest duży ,ma tarczę i miecz (też złote).

-Basilardzie rozwalmy podłogę!-wydał komendę Lok.-smocza pięść!-Lok użył mocy dzięki ,której jego ręka złożona w pięść staje się bardzo ,bardzo silna.Lok walił pięścią w podłogę ,Basilard walił tarczą w podłogę ,aż w końcu podłoga zaczęła się sypać.Lok ,Zhalia i Basilard cofnęli się.Po krótkiej chwili na środku przejścia powstała wielka dziura ,do której wskoczyła dwójka łowców i Basilard .Stanęli w środku wielkiej  sali ,w której więzione były dziewczynki.

-Nic wam nie jest ?-spytał Lok dziewczynki rozwiązując je.

-Nnie . To ,tto duch nas porwał.Co to za potwór?-spytała wystraszona dziewczynka.

-Naiwność.Uśnijcie ,zabierzemy was do domu ,powiedzcie nam gdzie mieszkacie.-użyła mocy Zhalia.

-W bloku obok baletu ,pietro drugie.-powiedziała jak zahipnotyzowana dziewczynka.

-Ok.Lok zabierz je ja tu zostanę i…-nie dokończyła Zhalia ,bo przerwał jej tajemniczy ,chrypliwy głos.

-Mam was ,nie uciekniecie!-powiedział chrypliwy głos.

-Nie !Paolo wezwij Liścia ,zwiewamy!-krzyknął Cherit.

-To z prawego przejścia idę tam !Lok ,idź z dziewczynka ,a ja pójdę do prawego przejścia.-zarządziła Zhalia.

-Ok.Na pewno dasz radę?-spytał Lok.

-Tak idź!-krzyknęła.

Lok nakazał Basilardowi wrócić do amuletu ,a sam wezwał Kipperina ,wziął na ręce dziewczynki i poleciał w górę .Zhalia natomiast hiper-skokiem wydostała się z dolnego pomieszczenie i wróciła do pomieszczenia ,w którym rozdzielili się.Poszła do prawego przejścia .

Lewe przejście ,Paryż ,Francja.

-Słyszałeś to ?To Paolo i Cherit!-krzyknęła Sophie.

-Tak słyszałem .Może to organizacja go zaatakowała.Chodź idziemy do niego!-zarządził Dante.I poszli do przejścia ,w którym się rozdzielili i poszli do prawego przejścia.

Prawe przejście ,Paryż ,Francja.

Paolo i Cherit lecieli tak szybko ,że nie zdążyli wyhamować przed Zhalią .Oczywiście zakończyło się upadkiem.

-Sorry.Goni nas duch.-przeprosił Paolo.

-Paolo ,co jest?-spytała Sophie ,która wbiegła z Dantem do przejścia w czasie upadku.

-Duch ich goni .Lok zabrał dziewczynki do domu .-szybko oznajmiła Zhalia.

-Oddajcie Ark ,a dam wam spokój.-powiedział chrypliwy głos.

-Nie .Nie wiemy co chcesz z nim zrobić!-krzyknęła Sophie.

-Dobrze.Pożałujecie.Wskrzeszę armię cienia ,a wtedy oddacie mi Ark.-zagroził duch Joanny Dark i rozpłynął się w powietrzu.

-Dante ,jak sądzisz ,czy mówiła prawdę?-spytał Cherit.

-Obawiam się ,że tak.-powiedział Dante.-Wracajmy do Wenecji .Jutro powiemy o tym zajściu Metzowi.-zakończył.I poszli do wyjścia.W szkółce baletu czekał Lok.Przy nim stała ,jak się później okazało instruktorka dziewczynek ,którą Lok potraktował naiwnością.Dante opowiedział o wszystkim Lokowi .Po godzinie siedzieli w samolocie do Wenecji .Jako ,że Dante i Zhalia prowadzili samolot nie mogli dołączyć się do rozmowy Loka ,Paolo i Sophie.

-Jak sądzisz ,czy wojownicy cienia ,będą chcieli wykraść Ark?-spytał Paolo.

-Tak .Sądzę ,że Joanna Dark chce Ark ,by wojownicy stali się nieśmiertelni .Tylko ona wie ,jak Ark ma to zrobić.Joanna nie robi tego z własnej woli.Ktoś ją do tego zmusił.Tego jestem pewna ,ale więcej nie wiem.-oznajmiła Sophie.

-Tak Sophie ,masz rację .Joanna Dark nie zrobiłaby czegoś takiego z własnej woli.-wciął się Dante ,który był pilotem ,ale słyszał co mówiła Sophie.

-Paolo ,nie martw się przygotujemy cię do wojny .Ale najpierw trzeba się wyspać .spędziliśmy całą dobę na nogach-powiedział Dante włączając auto-pilota.Po chwili cała drużyna usnęła na fotelach samolotu.

Ciąg dalszy nastąpi.

 

Odc.2 Balet zagłady.

Balet paryski ,Paryż ,Francja.

Dwie dziewczynki w wieku siedmiu lat miały lekcje baletu .Prócz dźwięku muzyki dało się słyszeć szelest wiatru.

-Słyszałaś to?-spytała pierwsza.

-Coś ,jakby szelest wiatru?Tak ,słyszałam-odpowiedziała druga.

-Może powiemy pani żeby zamknęła okno?-spytała pierwsza.

-Dobrze.-zgodziła się druga.

-Proszę pani ,czy zamknie pani okno?-spytały piskliwym głosem.

-Dobrze -odpowiedziała instruktorka-Nie będą krzyczeć-powiedziała szeptem.

Wtem zniknęło ciało instruktorki .Dziewczynki okropnie się przestraszyły.Po chwili w sali stało się cicho ,a słychać było tylko krzyk dziewczynek:

-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Dom Dantego ,Wenecja ,Włochy.

-Lok !Przestań oglądać te Filmy Przygodowe .Za chwilę wiadomości.-powiedziała Sophie.

-Sophie ,cicho -powiedział leniwie Lok-dobrze ,dobrze masz.-powiedział Lok zmieniając kanał.

-Dziękuję.-powiedziała Sophie.

-Witam .Codzienne wydanie wiadomości z zagranicy-odezwał się głos mężczyzny z telewizji.-Dwie dziewczynki zaginęły w dziwny sposób na lekcji baletu.Wraz z nimi zniknęła  też nauczycielka.Śledztwo już się rozpoczęło .Ten kto spotkał nauczycielkę lub dziewczynki musi natychmiast zadzwonić pod telefon zamieszczony na dole ekranu-tu zdjęcia nauczycielki i dziewczynek i numer telefonu-Dziękuję do widzenia wieczorem.-zakończył mężczyzna.

-Ciekawe czy ktoś je znajdzie.-zaniepokoiła się Sophie.

-Znając policję naszych czasów raczej nie.-wtrącił się Paolo ,który wrócił przed chwilą z siłowni.

-A ja sądzę ,że Organizacja maczała w tym palce.-powiedział Lok.

Dalszą część rozmowy przerwał dźwięk video wiadomości od Metza.

-Hej Metz ,pozwól przedstawię Ci naszego nowego łowcę.Przed tobą Paolo .Jest co ciekawe jedynym członkiem rodziny Casterwil i synem siostry mamy Sophie!-przedstawił Paolo Lok.

-Witamy nowego członka !Kto będzie jego mentorem?-spytał Metz.

-Spokojnie Paolo chodzi na siłownię.Umie zrobić salto w powietrzu będzie dobrym nabytkiem Fundacji ,ma dwa tytany w tym jednego latającego ,ale nie umie jeszcze wywoływać mocy .Zhalia go nauczy.-powiedział Lok.

-Dobrze ,a gdzie Dante i Zhalia ?-spytał Metz.

Pojechali do Paryża są pewnie w samolocie ,bo dowiedzieli się tego o tych dwóch dziewczynkach.-powiedziała Sophie.

-Dobrze ,dołączycie do nich i dowiecie się co tam się stało.-poinformował Metz-Aha ,Lok dopóki nie dołączycie do Dantego dowodzisz.-zakończył.

-Mam pomysł Paolo polecisz Liściem ,bo nie zdążymy na samolot.Sophie polecisz ze mną.Naprzód Kipperinie!-wezwał tytana Lok.

-Liść oderwij mnie od ziemi!-wezwał tytana Paolo.Po minucie byli w powietrzu .

-Lok wiesz jak lecieć do Paryża?-spytała Sophie .

-Spohie ,weź mój Holotom.-powiedział Lok dając Sophie Holotom.

-Lećcie za czerwoną Strzałką -tu pojawia się czerwona strzałka.Po dwóch godzinach wylądowali w Paryżu i udali się szukać Dantego i Zhalii.